Już na pierwszym roku studiów, Iwona poznała Roberta i od razu zakochała się w przystojniaku. Okazało się, że był jej pierwszą miłością. Troskliwy, uważny, pracowity i nie skąpy. Dziewczyna uważała się za wielką szczęściarę, że spotkała takiego chłopaka. Młodzi nigdy się nie rozstawali ani na sekundę. Zawsze i wszędzie chodzili razem, trzymając się za ręce. Iwona czuła się najszczęśliwsza i bardzo bezpieczna, bo u jej boku był prawdziwy mężczyzna, chroniący ją i wspierający na wszelkie sposoby.
Młodej parze nie spieszyło się do ślubu. Postanowili, że dopiero po ukończeniu studiów, zalegalizują swój związek. Iwona i Robert zgodzili się, że najpierw powinny zdobyć wykształcenie, znaleźć porządną pracę, a potem zbudować rodzinę. Młoda para spotykała się więc od prawie pięciu lat. Chłopak mieszkał w dużym i wygodnym mieszkaniu, w nowoczesnym wieżowcu, a ona w akademiku z koleżankami.
Do osiemnastego roku życia, dziewczyna mieszkała z rodziną w małej wiosce. Życie w mieście kusiło swoimi perspektywami, więc postanowiła skończyć szkołę i pójść na studia. Jej marzenia się spełniły. Na wyjazd do stolicy musiała zarobić. Zdobyła pracę na pół etatu w małej kawiarni, gdzie bardzo dobrze radziła sobie z pracą kelnerki. Od czasu do czasu, dostawała dobry napiwek. W ten sposób Iwona zdobyła pieniądze potrzebne na przeprowadzkę. Młoda kobieta nie chciała pieniędzy od rodziców, bo uważała, że jest na tyle dorosła, aby sama rozwiązywała swoje problemy.
Gdy już dostała się na wymarzony uniwersytet i otrzymała długo oczekiwane stypendium, postanowiła po raz pierwszy wynająć małe mieszkanie z przyjaciółką. Po ukończeniu studiów, miłość wciąż nie gasła w sercach młodej pary. Kilka miesięcy później, ukochany zapytał swoją wybrankę, czy zostanie jego żoną. Dał jej złoty pierścionek i zaprosił na spotkanie z rodzicami. Rodzina jej narzeczonego była zamożna.
Byli też dumni z tego, że są rdzennymi mieszkańcami stolicy. Krótko mówiąc, warszawaska elita. Gdy dowiedzieli się, że Robert zamierza poślubić dziewczynę z małej wioski, absolutnie wszyscy krewni chłopaka, byli temu przeciwni. Przy stole, w czasie wizyty, młoda kobieta była ciągle zagadywana. Matka chłopaka zadawała pytania na różne tematy. Było to raczej przesłuchanie, a nie rozmowa przy filiżance herbaty i ciastkach. Najciekawsze było to, że nie spodobała jej się żadna z odpowiedzi Iwony, na zadane przez nią pytania. Kobieta z góry wiedziała, że ona nie nadaje sie na kandydatkę dla jej syna. Według niej, była za mało inteligentna.
Teściową interesowało również to, gdzie młoda para zamieszka po ślubie. Młodzi planowali najpierw wynająć mieszkanie, a potem wziąć kredyt hipoteczny. Ten fakt również nie spodobał się matce. Po krótkiej rozmowie, dziewczyna postanowiła opuścić dom rodziny Roberta. Zdawała sobie sprawę, że bliscy narzeczonego jej nie chcą w rodzinie. Iwona podsłuchała rozmowę, w której matka chłopaka głośno protestowała przeciwko małżeństwu jej syna właśnie z nią. Od tego spotkania, stosunki między młodymi ludźmi uległy pogorszeniu. Robert nie wyobrażał sobie zerwać kontakt z rodzicami, a Iwona nie chciała tam więcej jechać.
Ciągłe kłótnie doprowadziły do tego, że rok później para się rozstała. Narzeczeni nie mogli znaleźć ze sobą wspólnego języka. Dziewczyna przez długi czas była bardzo smutna i zrezygnowana, ale wiedziała, że musi się pozbierać i iść dalej do przodu.
To były jej urodziny, dokładnie miesiąc po rozstaniu. Rodzice Iwony przyjechali w odwiedziny i dali jej niesamowity prezent, którym była absolutnie zachwycona. Nie spodziewała się, że krewni podarują jej mieszkanie w stolicy.
Była szalenie szczęśliwa, że teraz jej życie stawało się lepsze. Ustalono, że remont mieszkania wykona na własny koszt. Dla niej było to przyjemne doświadczenie. Sama wybierała meble, tapety, zasłony i naczynia. W ciągu pół roku, urządziła sobie przytulne mieszkanie, w którym panowała atmosfera ciepła, światła i komfortu. Wydawało się, że jej życie jest jeszcze lepsze niż wcześniej. Miała teraz swój własny kąt, dobry zawód, ze stałym przyzwoitym dochodem.
Pewnego wieczoru po pracy, dziewczyna niespodziewanie spotkała w supermarkecie rodziców byłego narzeczonego.
Kobieta była bardzo przyjazna i ciągle ją komplementowała. Iwona nie była zbyt zadowolona z tego niespodziewanego spotkania. Niedoszła teściowa ubolewała, że jej syn bardzo tęskni za nią i zaproponowała, by para wróciła do siebie. Wysłuchała matki chłopaka, życzyła jej szczęścia, wyszła ze sklepu i roześmiała się głośno. Za nic nie wybrałaby już takiego męża jak Robert. Nie potrafił obronić ich miłośći i podjąć prawdziwej, męskiej decyzji.
Czy uważasz, że Iwona podjęła słuszną decyzję, by nie wracać do swojego byłego chłopaka?
