Moja żona chce, żebym wspierał finansowo jej byłego męża. Zgodziłem się, ale tak dłużej być nie może

Z moją żoną Gosią jesteśmy pięć lat po ślubie. Pobraliśmy się bardzo szybko, sam nie spodziewałem się takiego tempa. Uważam jednak, że nie było na co czekać. Oboje mamy za sobą już pierwsze małżeństwa, z których są też dzieci. Żona ma dziesięcioletnią córkę, a ja niewiele młodszego syna. Żyje nam się dobrze, zarabiam wystarczająco, dzięki czemu żona nie musi pracować, tylko zajmuje się domem i wychowaniem dzieci.

Ale w jednej chwili wszystko się zmieniło. Były mąż Gosi miał wypadek przy pracy na budowie i został ciężko ranny. Przeszedł kilka zabiegów i potrzebował rehabilitacji. Otrzymywał świadczenia ze względu na niezdolność do pracy, ale to były tak niskie pieniądze, że nie były w stanie pokryć dobrego fizjoterapeuty.

Żona poprosiła mnie o wsparcie dla swojego byłego męża. Nie powiem, że byłem zachwycony, ale człowiekowi w takiej sytuacji należało pomóc. Całe życie byłem wychowywany tak, by szanować drugiego człowieka i nie przechodzić obojętnie, kiedy dzieje mu się krzywda. Przelewałem co miesiąc prawie tysiąc złotych na jego konto, tak by mógł opłacić prywatne leczenie i jak najszybciej odzyskał sprawność.

Niedawno tchnęło mnie, by sprawdzić jak sobie radzi. Żona co prawda powtarzała mi, że jego stan jest wciąż zły i niewykluczone, że będziemy musieli pomóc mu jeszcze bardziej, ale trudno było mi w to uwierzyć. Nie to, że nie ufam własnej żonie, ale czułem, że ktoś żeruje na mojej życzliwości. Im więcej mu dawałem, tym bardziej jego prośby rosły.

Pojechałem tam po pracy, a on otworzył mi drzwi trzymając w ręce alkohol. Czy tak wygląda człowiek, który jest chory i potrzebuje rehabilitacji?

Chciałem, żeby pokazał mi jakieś paragony z prywatnych wizyt albo chociaż jakieś leki, które zażywa, ale nawet nie chciał ze mną rozmawiać. Zaśmiał mi się w twarz i rzucił od niechcenia, że to nie moja sprawa. Ale jakim cudem nie jest to moja sprawa i mam się nie wtrącać, skoro to być może z mojej pensji ten człowiek pije i żyje jak mu się podoba?

Powiedziałem o wszystkim żonie, a ona tylko machnęła ręką i stwierdziła:

– Taki jest już mój były mąż. Nie umie odmówić sobie przyjemności, ale jako rodzina musimy go wspierać. Coby nie było, to ojciec mojego dziecka, trzeba trzymać się razem nawet w potrzebie.

Nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale moim zdaniem, jak raz pomożesz takiemu człowiekowi, to nie pozbędziesz się go, bo będzie prosić o więcej i więcej. Chcę to skończyć raz na zawsze. Wiem, że zarówno żona i jej córka nie mogą odciąć z nim kontaktu, ale czemu ja mam na tym cierpieć?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *