Pewnego dnia, przyjechaliśmy w odwiedziny do babci mojego męża. Dostała mieszkanie z urzędu gminy, ponieważ jej dom po rodzicach, nadawał sie tylko do generalnego remontu.Ta starsza kobieta była dla mnie bardzo miła, w przeciwieństwie do mojej teściowej i szwagierki.
Chciała, żebyśmy z nią zamieszkali, ale kiedy rodzina męża sie o tym dowiedziała, natychmiast wprowadziła się do niej jego starsza siostra. Mimo protestów babci, zostaliśmy z niczym. Nie denerwowaliśmy się jednak, wzięliśmy kredyt hipoteczny i kupiliśmy mieszkanie.
Mojej szwagierce przeszkadzało towarzystwo starszej kobiety, więc wywiozła babcię z miejskiego mieszkania do starego domu. Chcieliśmy ją zabrać do siebie, ale się opierała:
– Oj, cieszę się, przynajmniej nie będę musiała na to wszystko patrzeć, a świeże powietrze dobrze mi zrobi.
Z mężem naprawiliśmy dach i ogrodzenie. Spędzaliśmy tam dużo czasu, zwłaszcza gdy byłam na urlopie macierzyńskim. Mirek postawił basen, altankę i zrobił mały plac zabaw.
Gdy poszłam do pracy, rzadko jeździliśmy na wieś, ale utrzymywaliśmy kontakt telefoniczny. Kupiliśmy babci telefon, z którym doskonale sobie radziła.
W pewien weekend, postanowiliśmy ją odwiedzić. Kupiliśmy kilka rzeczy i pojechaliśmy. Gdy dotarliśmy na miejsce, chwyciliśmy się za głowy. Altana była na wpół zrujnowana, wszędzie leżały brudne butelki i resztki jedzenia. Brat mojego męża leżał w piaskownicy. Nie zwracał na nas uwagi, tylko krzyczał na babcię:
– Staruszko, przynieś trochę wody. Nie widzisz, że źle się czuję?
Weszliśmy do domu i zobaczyliśmy szwagierkę dochodzącą do siebie na łóżku.
– Co tu się u licha dzieje? – Krzyknęłam.
– A kim Ty jesteś, żeby tu krzyczeć? Kto w ogóle Was tu zapraszał? – bełkotała.
Chciałam ją złapać za kark, ale do domu weszła babcia.
– Dobrze, że przyjechaliście! Oni tu zrobili taki bałagan! Chciałam do Was zadzwonić, ale zabrali mi telefon! Całą noc krzyczeli, robili imprezę na podwórku – skarżyła się staruszka.
– Nie martw się, nauczymy ich trochę manier! – Odpowiedziałam.
Babcia namawiała mnie, żebym niczego nie ruszałą. Zaczęliśmy jednak sprzątać, podczas gdy nietrzeźwi krewni, leżeli w ogrodzie i odzyskiwali przytomność. Kiedy troche doszli do siebie, odesłaliśmy wszystkich do domu. Wieczorem wróciła moja szwagierka z matką.
– Co Ty tu robisz? – Teściowa wysyczała z wściekłością.
– Zamknij się, lepiej czepiaj się swojej córki! To jest mój dom, więc ja tu rządzę. Mogę oddać go, komu chcę! Na przykład Twojemu synowi i jego żonie! – Babcia ostro się postawiła.
Matka męża się wkurzyła i wyszła. Myślę, że wrócą, gdy nas tu nie będzie, by znowu rządzić w domu babci. Szkoda, że tak mądra kobieta, ma tak paskudnych krewnych.
