Syn mojego przyjaciela zdemolował moje mieszkanie, a ja wydałam go policji

Odziedziczyłam po babci jednopokojowe mieszkanie, które postanowiłam wynająć. Wszyscy sąsiedzi byli porządnymi ludźmi, i płacili na czas, a także dobrze dbali o kamienicę. Sąsiedzi nigdy na nic nie narzekali.

Przed wynajęciem tego mieszkania dokonaliśmy w nim z mężem kosmetycznych napraw.

Mieszkanie nabrało nowych kolorów. Kiedyś zadzwoniła do mnie moja przyjaciółka Wiesia. Przyjaźnimy się z nią od czasów studenckich. Skończyła uniwersytet i pojechała zarabiać do Warszawy. Nadal utrzymywałyśmy kontakt i dzwoniliśmy do siebie w każde święta. Pewnego razu Wiesia poprosiła mnie o wynajęcie tego mieszkania jej synowi. Chłopak skończył studia i postanowił przyjechać do pracy w rodzinnym mieście swojej matki.

Nie mogłam odmówić swojej przyjaciółce.

Przygotowaliśmy mieszkanie przed przyjazdem jej syna.

Moja córka Ola i ja urządziłyśmy cały lokal i kupiłyśmy mu nawet nową mikrofalówkę.

Umówionego dnia poszłam na stację spotkać się z nowym lokatorem.

Na pierwszy rzut oka Jarek wydawał się miłym i spokojnym facetem. Zapłacił z góry za pierwszy miesiąc. Zaraz potem wybraliśmy się z mężem i córką na wakacje nad morze. Nie było nas dwa miesiące.

Jarek miał  przelać pieniądze za mieszkanie na nasze konto, ale tego nie zrobił.

Nie odbierał też telefonu. Pewnego dnia mój sąsiad Bogdan do nas zadzwonił i poprosił o szybki przyjazd.

– Twój lokator rozkręcił imprezę, muzyka gra cały dzień i noc! – krzyknął sąsiad do telefonu.

Szybko zebrałam się w sobie i wróciłam z wakacji. Pukałam długo do mieszkania babci, aż w końcu zdecydowałam się otworzyć je swoim kluczem. Mieszkanie było w opłakanym stanie. Tapeta była zdarta, parkiet cały zniszczony, w salonie w ścianie była wielka dziura. Z kuchni dochodziły krzyki, Jarek krzyczał na jakąś dziewczynę. Krzyknęłam na niego –  a on rzucił się na mnie z wrzaskiem.

Udało mi się wybiec na korytarz.

Zadzwoniłam do Wiesi żeby doprowadziła swojego syna do porządku, ale nie odbierała telefonu. Wtedy się zdenerwowałam i zadzwoniłam na policję. Wykopał mnie z mojego własnego mieszkania, i podniósł na mnie rękę. Przyjechała policja, Jarek został szybko aresztowany i przewieziony na komisariat.

Stałam na środku mieszkania i płakałam.

Zniszczył moje mieszkanie. Musiałam wszystko naprawić, wymienić sprzęt, przykleić nową tapetę. Kiedy razem z córką sprzątałyśmy mieszkanie, zadzwoniła do mnie Wiesia. Krzyczała na mnie i oskarżyła mnie o to, że zrobiłam jej synowi krzywdę.

Moja koleżanka się na mnie obraziła, nie chciała mnie nawet wysłuchać.

Zrobiliśmy z mężem nowy remont i znowu zaczęliśmy wynajmować mieszkanie. Zaczęłam bardziej surowo traktować lokatorów  i co miesiąc dokonywałam inspekcji mieszkania.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *