Moi rodzice sprawiali wrażenie bardzo zgodnego i kochającego małżeństwa. Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że z dnia na dzień dojdzie do rozwodu. Ale stało się! Tata rzucił mamie papiery rozwodowe na stół i spakował walizki. Na nic się zdał jej płacz i prośby.
Od roku mieszkam w akademiku, a do domu przyjeżdżam jedynie weekendami. Z ręką na sercu, wszystko w domu wydawało się być w porządku. Tata dużo pracował i nie zawsze był, kiedy akurat wracałam, ale zawsze dzwonił i dopytywał o wszystko.
Mam też znacznie młodszego brata. Rodzice zdecydowali się na kolejną ciążę dosyć późno. Brat to niesamowicie energiczne dziecko, ale choruje od urodzenia na astmę i często trzeba jeździć z nim do lekarza, a w domu wykonywać specjalne inhalacje.
Niecały miesiąc temu mama zadzwoniła płacząc do słuchawki. Dopiero po kilku minutach zrozumiałam, co się stało. Okazało się, że tata chce wziąć rozwód z winy mamy. Oskarża ją o alkoholizm i zaniedbywanie zarówno małżeństwa, jak i dziecka. Mama zarzeka się, że pije lampkę wina jedynie przy ważnej okazji, kiedy przyjeżdżają goście, więc to co mówi tata, to jakieś ogromne nieporozumienie.
Wierzę jej. Jestem pewna, że zauważyłabym, gdyby cos było nie tak. Przyjeżdżałam w weekendy, mama była absolutnie trzeźwa, zajmowała się moim bratem i spędzaliśmy razem czas. Poza tym brat jest zadbany i radosny, niemożliwe jest to, co mówi tata.
Zadzwoniłam do taty, ale on tak samo jak mama, upierał się przy swoim zdaniu. Mówił, że mój brat jest zaniedbywany i on nie ma zamiaru żyć z taką kobietą pod jednym dachem. Oboje są tak bardzo przekonujący w tym, co mówią, aż sama nie wiem komu mam wierzyć. Jednak serce podpowiada mi, że to mama jest posądzana i niewinna w całej tej sytuacji. Nie wiem jakie są zamiary taty i co chce ugrać, ale czuję, że nie jest ze mną szczery.
Mama jest cała w nerwach, nie ma pracy, a to zmniejsza jej szanse w sądzie, jeśli tata zechce odebrać jej dziecko. Dostała dwupokojowe mieszkanie od dziadków, które postanowiła wynająć, by mieć swoje pieniądze. Miałam dostać to mieszkanie po skończeniu studiów, ale teraz to już nieważne. Najważniejsze, by mama stanęła na nogi i miała siłę walczyć o mojego brata.
Nie znam się na prawie i nie mam pojęcia co przyniosą kolejne rozprawy. Mama jest w kontakcie z prawnikiem, który jedyne co powtarza, to że trzeba przygotować się na wszystko, ale będziemy walczyć.
