Wszystkie moje koleżanki mówią mi o tym, jakiego mam wspaniałego męża. Kiedy słyszą, że pomaga mi przy dziecku, prawie mdleją. Witek uwielbia zostawać z naszą córką, wychodzi z nią na spacery i gotuje obiady, gdy ja nie mam na to czasu. Sam kąpie Natalkę, przebiera ubranka i czyta jej bajki, chociaż jeszcze ich nie rozumie.
To wspaniałe mieć takiego człowieka w pobliżu.
Nie uważam, że należy robić z niego nie wiadomo kogo, tylko dlatego, że spełnia swoje rodzicielskie obowiązki. Nikt nie mówi kobiecie, jaka jest cudowna, bo karmi i kołysze swoje dziecko. Jest dobry i robi to, co powinien robić mąż i rodzic. Nie tylko Witek opiekuje się naszym dzieckiem, on ma tyle samo obowiązków, co ja.
Nasza córeczka Natalia ma dopiero cztery miesiące. Długo staraliśmy się o dziecko i niedawno, po ciągnącym się miesiacami leczeniu, zaszłam w ciążę i urodziliśmy razem naszą małą pociechę.
Rodzice męża, przenieśli się do domu, który niedawno wybudowali poza miastem, a nam zostawili jednopokojowe mieszkanie w stolicy, bo bardzo się cieszyli, że będą mieli wnuczkę.
Mój teść ma własną firmę, która bardzo dobrze prosperuje. Jesteśmy wdzięczni Witka rodzicom, za taki prezent, ponieważ wynajęcie mieszkania w Warszawie jest bardzo drogie. Czasem wpadają do nas, by niańczyć swoją wnuczkę.
Teściowa żyje bardzo dobrze, a jej mąż jest dobrym pracowitym człowiekiem. Dorobił się mieszkania, wybudował dom i sam wykonał remont. Nigdy nie rozstawał się z żoną, zabierał ją na wakacje, kupował jej biżuterię i futra. Moja teściowa cały swój czas inwestowała w syna, potem gdy ten dorósł, postanowiła nie iść do pracy i poświęciła czas sobie. Teraz cały czas korzysta z salonów piękności.
W ostatni weekend, rodzice Witka wpadli do nas na chwilę, byli w mieście, jedli gdzieś obiad. Postanowili zobaczyć swoją wnuczkę. Siedzieliśmy przy stole, ja zrobiłam herbatę, a oni zabawiali naszą córkę, była w tym dniu bardzo kapryśna. Mój mąż był w tym czasie w pracy. Kiedy wrócił, teściowa powiedziała mi, żebym poszła nakarmić męża, a ona zajmie się dzieckiem. Odmówiłam jednak, gdyż córka była niespokojna i nie chciałam jej zostawiać. Powiedziałam, że Witek jest samodzielny i potrafi sam sobie podgrzać obiad.
Mąż znalazł w lodówce zupę i ziemniaki, włożył jedzenie do kuchenki mikrofalowej, a sam poszedł do pokoju się przebrać.
Jego matka była z tego powodu bardzo niezadowolona, siedziała i patrzyła na mnie pytającymi oczami. Potem zaczęła mówić, że tak nie traktuje się męża, który wraca z pracy. Ona całe życie chodziła na paluszkach wokół swojego chlebodawcy, gotując mu posiłki i dbając o jego dobre samopoczucie. Powiedziała, że i tak cały dzień jestem w domu z dzieckiem i nie ma nic w tym złego, że wstanę i podgrzeję obiad. Powiedziałam, że w naszej rodzinie tak nie jest, a mój mąż jest przyzwyczajony do samodzielnego odgrzewania sobie posiłku i dbam o to, żeby zawsze było ugotowane. Zrobiło mi się smutno, wzięłam córkę i poszłam położyć ją do łóżeczka, a Witek poszedł odprowadzić rodziców.
Kiedy Natalka usnęła, wróciłam do męża i zorientowałam się, że dziwnie się zachowuje. Usiadł przy komputerze i nic się nie odzywał. Zapytałam go, co się stało. W końcu powiedział, że wstydzi się przed rodzicami, że tak go traktuję.
Byłam wstrząśnięta jego słowami. Nie rozumiem, dlaczego odgrzewany obiad, może tak wpłynąć na związek. Przecież siedzę z dzieckiem cały dzień, kiedy mąż jest w pracy, to też nie jest łatwe zajęcie. Nie uważam, że muszę rzucić wszystko i służyć mężowi, to dorosły facet, potrafi o siebie zadbać.
Może jednak powinnam była skakać koło męża na oczach teściowej, żeby była zadowolona i Witek się mnie nie wstydził?
