Nikt nie lubił Natalii, często była wyzywana przez kolegów z klasy. Sama rozumiała przyczynę takiego stanu rzeczy. Pochodział z patologicznej rodziny. Jej rodzice spożywali dużo alkoholu, do tego mieli piątkę dzieci, których nie mogli nawet wykarmić.
Pewnego dnia, matka wygoniła z domu ojca. Odesłała z nim Natalkę, bo wyglądała jak on. Jej serce nie zachwiało się nawet wtedy, gdy wyrzuciła na ulicę własne dziecko.
Tego dnia dziewczyna szybko dorosła, całkowicie zmieniło się jej życie. Miała zaledwie 15 lat, gdy musiała zostać gospodynią domową, sprzątała, prała, gotowała. Mimo wszystko dobrze się uczyła.
Ojciec tylko przyprowadzał różne panie do domu, w ich domu ciągle był ktoś nowy. Za każdym razem, kazał córce nazywać inną kobietę „mamą”. Ona jednak sie tym nie przejmowała, doskonale wiedziała, że żadna z nich nie zostanie dłużej, niż jeden dzień.
Pewnego dnia przyprowadził do domu niezwykłą kobietę. Dlaczego niezwykłą? Bo była trzeźwa.
Ciotka Lidia nigdy nie piła z ojcem, ani nie kupowała mu alkoholu. Nigdyn nie kazała dziewczynie coś robić, nie krzyczała na nią. Mówiła, że jako nastolatka, ma za dużo obowiązków.
Codziennie zaskakiwała Natalię, uporządkowała dom, ugotowała obiad. Pomagała dziewczynce w lekcjach. Wcześniej żadna z kobiet ojca, nawet się z nią nie przywitała.
Wkrótce jej tato przestał pić, córka nie mogła w to uwierzyć, dostał nawet pracę. Młoda dziewczyna doszłą do wniosku, że ciocia Lidia, nie była taka jak inne, wcześniejsze jego zdobycze, była dobra i miła. Natalia nie wiedziała, jak ma się zachowywać wobec kobiety, była zakłopotana.
Kiedy wszystko zaczęło się układać, nagle pojawiła się jej matka. Udawała, że martwiła się o swoją córkę i chciała ją zabrać.
W rzeczywistości urodziła kolejne dziecko i nie było nikogo, kto mógłby się nim zająć.
Macocha stanęła w obronie dziewczynki:
– Nie wypuszczę Natalii! Nie ma mowy! Jest teraz moją córką! Jeśli sama chce iść, to proszę, ale w przeciwnym razie, nie zgadza się.
Oczywiście dziewczyna nie chciała nigdzie iść. Z macochą było jej znacznie lepiej niż z własną matką.
