Ola pochodziła z małej wioski. Jej ojciec dużo pił, a matka sama starała się utrzymać finansowo rodzinę. Mimo tych wszystkich trudności bardzo kochała swoją córkę i zawsze poświęcała jej najwięcej uwagi. Dzieci z wioski zaczęły zaprzyjaźniać się z Romami, którzy mieszkali nieopodal.
Maluchy wspaniale spędzały czas razem. Kiedy dziewczynka miała siedem lat, zmarła jej matka. Od tej pory mała Ola zaczęła mieszkać tylko z ojcem. Mężczyzna był załamany z żalu i stał się nierozłączny z butelką.
Nie zwracał uwagi na swoją córkę. W ciągu roku dom rodzinny stał się prawdziwą meliną. Ciągle „zaglądali” tam różni podejrzani mężczyźni. Dziewczynka bała się ich. Podczas gdy oni głośno się bawili i pili, ona cicho siedziała w szafie i płakała.
W końcu postanowiła wyjść z domu. Dokąd? Nie miała już żadnej rodziny. Dziewczynka jednak nie straciła nadziei i poszła do swoich przyjaciół Romów. Wysłuchali jej historii i pozwolili jej zostać, a ojciec nawet nie szukał córki.
Do około dwudziestego roku życia Ola mieszkała w ich społeczności. Traktowano ją dobrze, ale dziewczynka nie była „swoja”. Mimo to jest bardzo wdzięczna tym ludziom, którzy potrafili ją przyjąć i dać dach nad głową. Po jedenastu latach pobytu opuściła ich, wzruszając się na myśl o tym, jak byli dla niej dobrzy.
Teraz ma trzydzieści jeden lat, wyszła szczęśliwie za mąż i wychowuje trójkę dzieci. Pracuje jako sprzedawczyni na rynku i jest całkowicie zadowolona ze swojego życia. Przez te wszystkie lata nie widziała własnego ojca i nawet nie zamierza go szukać, a Romów traktuje jak swoich prawdziwych bliskich.
