Mam na imię Aleksandra, w szpitalu poznałam mojego przyszłego chłopaka, Igora. Odbywałam tam staż, a on był moim przełożonym. Zaczęliśmy się spotykać, a potem postanowiliśmy wziąć ślub.
Mój narzeczony zaprosił mnie na spotkanie ze swoimi rodzicami, a ja, muszę przyznać, w pierwszej chwili zwróciłam uwagę na przyszłego teścia. Nie sposób było się w nim nie zakochać: wysoki, przystojny – był lekarzem wojskowym. Mój narzeczony często wyjeżdżał na misje, a na jednej z nich poprosiłam teścia, aby do mnie przyjechał. Nakryłam do stołu, kupiłam butelkę koniaku i czekałam. Przyjechał, zobaczył i zrozumiał, o co mi chodzi, powiedział:
– Polubiłem Cię od pierwszego dnia, ale nie chcę zrujnować rodziny mojego syna. Ponieważ on będzie często wyjeżdżał na misje i będziesz sama, to lepiej byś była ze mną niż z kimś innym.
Zapewne zastanawiacie się, jak mogłam pójść do łóżka z ojcem mojego późniejszego męża. Powiem wam, że mogłam: bardzo go kochałam. Miałam dwójkę dzieci z moim teściem, a mój mąż myślał, że to jego, dopóki pewnego razu nie wrócił z misji wcześniej do domu.
O tym, co stało się później, trudno mi pisać. Maż mnie porzucił, teść przestał się do mnie odzywać, a nawet zwolnił mnie z pracy, w efekcie zostałam sama. Teść nie porzucił swojej żony, poprosił ją o wybaczenie i wszystko jej wyznał. A mój mąż zerwał kontakty z ojcem, wyjechał daleko i rozmawia tylko z matką.
Wystąpiłam o alimenty od męża, ale sąd ich nie przyznał. Teść mi pomaga, bo dzieci są jego, ale one ciągle pytają o swojego tatę. A co ja im mogę powiedzieć, że ich tatą jest ich dziadek? Poprosiłam moich rodziców o pomoc, ale mnie nie przyjęli, więc wynajęłam mieszkanie, dostałam pracę, teraz dzieci chodzą do przedszkola – tak żyję.
Nigdy nie wyszłam za mąż, teść od razu poszedł na emeryturę, nie odzywa się do mnie i do moich dzieci, nawet moi rodzice się do mnie nie odzywają. Kiedy ojciec zachorował i przyszedł do szpitala, został skierowany do mnie, ale nie powiedział ani słowa, odwrócił się i wyszedł, a potem poszedł do innego lekarza. Minęło wiele lat, dzieci dorosły, chodzą do szkoły, wszystko jest dobrze, a ja nadal jestem sama, nie potrzebowałam nikogo, oprócz teścia: to była miłość na całe życie.
Mój były mąż znalazł nową żonę bez żadnych oporów, ale nie przedstawił jej swojej rodzinie. Jego życie jest stabilne; szczerze mówiąc, byłam bardzo szczęśliwa z jego radości. On nie jest złym człowiekiem, ale nie kochałam go, to wszystko. Teraz minęło już wiele lat, chcę powiedzieć wszystkim: kto był lub jest w sytuacji, w jakiej byłam ja, bardzo Was proszę, nie zniszczcie żadnej rodziny, i innych: szczęścia nie można budować na czyimś nieszczęściu. Nie bądźcie dla nikogo wyjściem zapasowym, niezależnie od tego, jak bardzo go lubicie.
