Po porodzie byłam w pokoju trzyosobowym. Alina urodziła już piątkę dzieci. Tym razem jej dziecko urodziło się wyjątkowe – miało rozszczep wargi. Kobieta obwiniała się o to, bo w wieku 44 lat zgodziła się na piątą ciążę. Wstydziła się, ale nie odważyła się na aborcję. Osobiście uważam, że to drobiazg – teraz mamy technologię, która łatwo może naprawić tę wadę. Najważniejsze, że rodzice kochają dziecko, reszta to bzdury.
Natalia przyjechała do nas w nocy. Urodziła wcześniaka. Był bardzo słaby – leżał na oddziale, nawet nie zabrali go do karmienia. Ale nie płakała, po prostu leżała i patrzyła w jeden punkt.
– Natalia, wyglądasz tak młodo. Ile masz lat? – zapytałam.
– Siedemnaście…
– Jesteś stąd?
– Nie, z wioski.
– I przyjechałaś tutaj sama?
– Tak, wody cofnęły się i przyjechałam.
– A ojciec dziecka wie, że urodziłaś?
Zamilkła.
Tak się złożyło, że urodziło mi się zdrowe dziecko – wszyscy inni mieli jakieś problemy. Mój mąż ciągle do mnie dzwonił i pytał, czego potrzebuję. Często odwiedzał i zachwycał mnie prezentami. Przywoził dużo słodyczy, które następnie rozdawałam pielęgniarkom. Nie mogłam jeść cukierków, ani batonów, nie mogłam tez podzielić się z innymi, bo wszystkie, z wyjątkiem Natalii, karmiłyśmy piersią.
Czułam się winna, doświadczając szczęścia. Żal mi było Aliny i Natalii. Chociaż nic nie mogłam zrobić, aby pomóc.
Dwa dni później Natalia po raz pierwszy przyprowadziła syna. Alina i ja nauczyliśmy ją karmić, ubierać i myć. Był taki malutki. Dałam jej wiele rzeczy, bo rozumiałam, że dziewczyna będzie wychowywała dziecko bez ojca. Tak, dzieliłyśmy się też jedzeniem. Ale Natalia jako jedyna na naszym oddziale jadła w jadalni, nikt jej nic nie przynosił.
Moi krewni przyjechali mnie odebrać. Do Aliny też cała rodzina rzuciła się z balonami. Tylko Natalia sama wezwała taksówkę i wyszła…
