Teściowa zabrała wnuka na spacer. Robi to regularnie, wiec nie zdziwiłam się. Musiałam jednak zadzwonić trzy razy i zapytać, gdzie są i co teraz robią.

Syn prawie nie zna babci ze strony ojca. Mieszkała w innym mieście i nie interesowała się zbytnio życiem syna i jego dziecka. Milczę o sobie, bo w ogóle dla niej nie istniałam. W życiu osobistym teściowej w ogóle nie było miejsca dla rodziny. Ponoć zawsze taka była.

Nawet mnie to cieszyło, teściowa nie dba o nas, nie wtrąca się, nie odwiedza… Słyszałam różne historie od swoich przyjaciół, dlatego pomyślałam, że lepiej mieć teściową taką jak ja mam. A nie miałam z nią żadnych problemów.

Tak myślałam, dopóki w zeszłym roku matka mojego męża nie zachorowała. Musieliśmy ją zabrać do domu, bo nie mogła żyć sama, potrzebowała opieki, a w swoim mieście nie miała krewnych. Mieszkała z nami przez długi czas, aż wróciła do zdrowia. A potem zdecydowała, że w podzięce musi naprawić relację ze swoim synem.

Nie byłam bardzo zadowolona z tego stanu rzeczy, ale cóż było robić… Teściowa sprzedała swoje mieszkanie i kupiła bliżej nas. Nie miała tu koleżanek, nie znała miasta, więc często nas odwiedzała. Nie wtrącała się, ale okazało się, że była inna nieprzyjemna cecha jej charakteru.

Mama męża odważyła się kupić nam coś, jej zdaniem po prostu potrzebnego, a potem wystawić fakturę. Były to ręczniki do kuchni, solniczki, zasłony łazienkowe, akceptowaliśmy to. Łatwiej było oddać te niewielkie pieniądze niż udowodnić bezużyteczność zakupu.

Potem zakupy stały się droższe. Czajnik, zastawa stołowa, odkurzacz – wszystko rzekomo potrzebne. Wciąż prosiła nas o zwrot za zakupione rzeczy, bo jej emerytura nie jest z gumy. Nie chciałam się wtrącać i mieć nieporozumienia z teściową, więc kazałam się zająć tym mojemu mężowi.

Rozmawiał z nią spokojnie, ale i tak dawał pieniądze, bo uważał, że mama musi z czegoś żyć. Nie można było zwrócić towaru, bo teściowa nie przynosiła go od razu do nas, najpierw sprawdziła to wszystko w domu, testowała i ozdabiała. Jej hobby to właśnie to. Mam odkurzacz w kwiatki i czajnik w motyle. Nie zwrócę tego.

Pewnego dnia jej mąż tak z nią porozmawiał, że teściowa nie przynosiła niczego od dwóch miesięcy. Mieliśmy nadzieję, że tak to zostanie, ale ucieszyliśmy się zbyt wcześnie.

W tym roku syn poszedł do pierwszej klasy, wszystko kupiliśmy mu wcześniej. Teściowa zabrała wnuka na spacer. Robi to regularnie, wiec nie zdziwiłam się.

Wrócili ze spaceru z dużym plecakiem i stosem kolorowych zeszytów. Małe tego, kupiła mu garnitur o dwa rozmiary za duży, drogi piórnik, garść artykułów piśmiennych i markowe trampki. Generalnie wydała tyle pieniędzy, że mój mąż i ja nie zarabiamy tyle, by pozwolić sobie na takie zakupy.

Oczywiście nie całe bogactwo pochodziło z emerytury, część z karty kredytowej. Powiedziała, że ​​oczekuje od nas zwrotu. Spędziła z nami czas pakując wnuka i licząc finanse. Mówię, że już wszystko kupiliśmy i niczego nie potrzebujemy, a ona była we łzach, bo cóż zrobić jak już wydała pieniądze. Nie mieliśmy oszczędności, a teściowa powiedziała, że ​​nie mamy sumienia i wyjechała.

Moje ręce opadły. Zadzwoniłam do męża, by pojechał do matki i rozwiązał ten problem. Tak zrobił, ale matka nie wpuściła go do domu.

Minęły dwa miesiące i dopiero wczoraj teściowa zadzwoniła z jednym pytaniem: „Dlaczego nie zwróciłaś mi pieniędzy?”.

Poprosiłam o numer karty, na którą przeleję pieniądze, które otrzymałam po zwrocie większości zakupów. A co nie mogło zostać zwrócone, sprzedałam taniej.

Musielibyście ją usłyszeć. Teściowej nie podobało się, że zwróciłam rzeczy, które kupiła dla wnuka. Powiedziała, że ​​to prezent dla dziecka, a ja go zabrałam i zaniosłam do sklepów.

Czy ktoś z Was też miał taką sytuację? Czy to taki nowy trend na kupowanie prezentów dla dziecka za własne pieniądze?

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *