Julia wyszła posprzątać korytarz. Dziś przyszła jej kolej. Na podeście stał młody mężczyzna, oparty o balustradę.
– Tutaj nie palimy – powiedziała surowo i z dezaprobatą. – Wszyscy posiadają balkony albo można wyjść na zewnątrz, tam jest ławka i popielniczka. A Ty, właściwie, kim jesteś?
– Chcesz się spotkać? – mężczyzna uśmiechnął się. – Nazywam się Paweł, a Ty?
– Słucham?! – powiedziała gniewnie Julia.
Wtedy otworzyły się drzwi naprzeciwko i wyjrzała sąsiadka Natalia.
– Julia, cześć. Paweł, chodź, czekamy na ciebie – Natalia mrugnęła do Julii i zaciągnęła Pawła do mieszkania.
Julia pokręciła głową i zaczęła sprzątać. Gdy tylko umyła podłogę, wesołe towarzystwo od Natalii wypadło na korytarz i z hałasem i śmiechem skierowało się na zewnątrz.
„Znowu piją. Takim to się żyje dobrze” – pomyślała Julia.
Tydzień później gość Natalii, Paweł, zadzwonił do mieszkania do Julii, by zapytać o otwieracz do puszek.
– Nie mam, mogę dać Ci korkociąg – powiedziała gniewnie kobieta.
– Zdecydowanie nie potrzebuję korkociągu. Otworzymy bez – odpowiedział z uśmiechem. – A dlaczego jesteś taka zła? Samotna czy co? Mówię Ci, spotkajmy się…
Julia zamknęła drzwi.
Wszyscy sąsiedzi przyzwyczaili się do ciągle zmieniających się partnerów Natalii. Sąsiadka miała trzydzieści lat, nigdzie nie pracowała, zapraszała do siebie podejrzanych ludzi, a sąsiedzi nie chcieli mieć z nią nic wspólnego.
„Nasze nieszczęście” – tak na osobności nazywali Natalię. I wydawało się, że ją to nie obchodzi. Zawsze uśmiechała się do wszystkich i witała ich serdecznie, nie słuchając narzekań babć-sąsiadek, zręcznie zamykając usta jednym zdaniem:
– Uczcie swoje wnuczki, jak prawidłowo żyć. Mnie nie trzeba uczyć, sama się nauczę.
Wszyscy milczeli, wiedząc, z jakimi mężczyznami Natalia się przyjaźni.
W przeddzień weekendu do Julii ponownie zadzwonił dzwonek od drzwi. Otworzyła, a tam nikogo nie było. Ale potem zobaczyła bukiet kwiatów na wycieraczce w błyszczącym przezroczystym opakowaniu.
Julia podniosła bukiet, rozejrzała się i wniosła kwiaty do pokoju.
„Co to ma znaczyć? Od kogo to?” – pomyślała. Włożyła jednak bukiet do wody i pochyliła się nad kwiatami, wdychając delikatny aromat. Westchnęła. Dawno nie dano jej kwiatów. A dokładnie – nigdy. Natychmiast zadzwonił dzwonek do drzwi. Paweł stał w progu z ciastem.
Cześć, Julia – powiedział, jakby byli starymi przyjaciółmi.
Kiedy dziewczyna wróciła z bukietem do przedpokoju, Paweł już tam stał.
– Julio, przyszedłem przeprosić.
– Za co? Za palenie w miejscach publicznych? Dobrze i co dalej?
– Chcę Ci życzyć miłego weekendu.
– W porządku, a teraz już idź. Wybaczam Ci za wszystko zbiorczo. Idź już.
– Dlaczego decydujesz za mnie? Wyrzucasz mnie? – Paweł nagle zapytał poważnie. – Byłem tylko gościem Natalki. Ona nie jest moją kobietą, chcę byś wiedziała.
– Naprawdę? Ale co mnie to obchodzi?
– Julio, chcę z Tobą wypić herbatę. Kupiłem ciasto, no zaproś mnie na herbatę… Proszę. Za pół godziny pójdę, szczerze mówię. Daj mi tylko pół godziny, aby przekonać Cię, że nie jestem łajdakiem…
Julia skinęła głową i poszła do kuchni nastawić czajnik. Coś ją przekupiło. Może to jego szczerość, urok… Albo że Julia była sama przez długi czas. Minął ponad rok, odkąd zerwała z mężczyzną, z którym mieszkała przez pięć lat. Całkowicie oddała się pracy, chciała zostać sama, aby zapomnieć o poprzednich trudnych chwilach.
Paweł okazał się dobrym rozmówcą. Miał poczucie humoru i potrafił nawet rozbawić Julię. Obiecane pół godziny szybko minęło, ale oboje siedzieli przy chłodnej już herbacie i rozmawiali o wszystkim i o niczym.
W końcu zaczęło się ściemniać. Julia eskortowała Pawła, który przyjął obietnicę, że jutro pójdzie z nim na spacer.
– Tak – pomyślała, zamykając drzwi za niespodziewanym gościem. – Wszyscy zaczynają spotykać się na ulicy, w restauracji, a ja poznałam go w domu. Zadziwiająco…
Poczucie dziwnego zbiegu okoliczności nie opuściło jej przy kolejnych randkach z Pawłem. Spotkali się kilka razy, wędrowali po parkach i ulicach, przesiadywali w kawiarniach, chodzili do kina. Paweł nie krył emocji do Julii, a ona z kolei, pamiętając ich pierwsze spotkanie, nie mogła zrozumieć, co taki facet mógł robić w towarzystwie Natalki.
Pewnego razu po powrocie ze spaceru zorientowała się, że w domu coś jest nie tak. Była ostrożna. Przestraszona chodziła po mieszkaniu i zauważyła, że drzwi szafy nie były zamknięte, jakby otwierał je ktoś inny.
Zaczęła się uważnie przyglądać i zdała sobie sprawę, że w jej pudełku nie ma pieniędzy, złotych pierścionków, łańcuszków… Oszołomiona usiadła na kanapie i złapała się za głowę. Zaledwie minutę później napłynęły emocje i łzy. Nie, nie z powodu pieniędzy i złota. Znowu została oszukana. Tak łatwo i prosto. Naiwna łatwowierność, sympatia, a nawet miłość…
Kiedy minął pierwszy strumień łez, wstała, wyprostowała się i podeszła do telefonu. Zaczęła wybierać numer alarmowy i nagle przestała…
Uśmiechnięta twarz Pawła i jego życzliwe oczy pojawiły się w jej wyobraźni. Nie obraził jej w żaden sposób, ani słowem, ani gestem. Była wyłącznie przekonana w jakiś sposób, że to jego dzieło. Zręcznie włamał się do jej mieszkania, nic nie przeszkodziło mu w skradzeniu kluczy, a nawet dorobieniu nowych… Opowiadał jej bajki o swoim życiu, a tu – proszę: kradzież.
Julia zdała sobie sprawę, że to ona jest winna: nie można być tak naiwnym. Ale nie chciała przebaczyć. Wybrała numer, a policjanci pobrali odciski palców z przedmiotów, obejrzeli mieszkanie i sporządzili raport.
Julia wszystko im opowiedziała zgodnie z prawdą. O ich znajomości z Pawłem i o „przyjaciołach” sąsiadki. Rozpoczęło się śledztwo. Julia natychmiast urwała kontakt z Pawłem. Odkładała telefon, gdy słyszała jego głos, nie otwierała mu drzwi.
Ale pewnego dnia Paweł zdołał ją ubłagać, by go wysłuchała. Zapewnił, że nie jest niczemu winny i najprawdopodobniej jest to dzieło „gości” Natalii.
Śledztwo szybko wykazało, że tak właśnie było. Pijana Natalia wzięła udział w akcji razem z inną koleżanką. Nie dbała o złoto i niewielką ilość pieniędzy. Była zła, że Paweł zwrócił uwagę na Julię. Dlatego postanowiła ją ukarać i zrujnować jej związek. Co więcej, w młodości Paweł miał wyrok w zawieszeniu. Zazdrość przyćmiła umysł Natalii.
Doszło do rozprawy sądowej. Natalia i jej koleżanka poniosły karę. Sąsiedzi westchnęli: przynajmniej na chwilę zapanuje spokój.
A Julia nie potrafiła rozstać się z Pawłem. Po wyjaśnieniu wszystkich okoliczności ponownie zaczęli się spotykać. A dwa miesiące później pobrali się. Wkrótce przenieśli się do innego miasta. Oto cała historia…
