Moja mama nie chciała uwierzyć, że jej przyjaciel, to oszust

Mam na imię Katarzyna, mam siostrę i matkę. Zarówno moja siostra, jak i ja jesteśmy mężatkami, mamy dzieci i w każdy weekend odwiedzamy naszą mamę z naszymi bliskimi. Akurat w tym tygodniu miałam iść sama z rodziną, moja siostra wyjeżdżała służbowo.

– Kasiu, pewnie się dzisiaj do mnie wybieracie? – zadzwoniła mama.

– Chcę Cię uprzedzić, że mam gościa, to bardzo miły człowiek, bądźcie więc wobec niego delikatni i uprzejmi.

– W porządku – powiedziała zdziwiona córka.

Moja matka ma na imię Maria, ma 68 lat. Całe życie pracowała w fabryce, osiem lat temu zmarł nasz ojciec. Mama bardzo ciężko przeżyła jego śmierć, ona po prostu wpadła w depresję. Moja siostra Zuza i ja poświęciłyśmy dużo czasu i wysiłku, aby przywrócić ją do życia.

Teraz mama była wreszcie zupełnie inna. Przemeblowała mieszkanie, zaczęła chodzić na masaże, pojechała z przyjaciółką na wakacje nad morze. Moja siostra i ja cieszyłyśmy się, że wróciła do dawnej formy, chociaż musiałyśmy jej pomagać finansowo, bo emerytura nie wystarczała na wszystkie potrzeby, ale nie czułyśmy się z tym źle.

Wtedy dowiedzieliśmy się, że nasza mama kogoś poznała.

Przywitała nas pogodnym i radosnym uśmiechem. W pokoju był rozłożony stół, a na kanapie siedział starszy mężczyzna, kobieta zaczęła przedstawiać swoja rodzinę:

– Poznajcie się, to jest moja córka Kasia, jej mąż Maciej i ich córka Ala, a to jest Wiktor, mój przyjaciel.

Mężczyzna wydawał się grzeczny i dobrze wychowany. Usiedliśmy do jedzenia i wypiliśmy trochę wina, przyjrzałam się uważnie nowemu znajomemu matki. Nie mówił nic o sobie, ale ona opowiadała mi różne zabawne historie i anegdoty. Moja mama często chodziła do kuchni, czy to po dolewkę czegoś, czy po to, żeby popatrzeć, jak piecze się ciasto w piekarniku.

Posiedzieliśmy dwie godziny, a potem zaczęliśmy się szykować do domu, bo nasza córka miała ważny egzamin, do którego musiała się przygotować.

Kiedy się ubierałam, powiedziałam do mamy:

– Przykro mi, ale nie podoba mi się Twój Wiktor, on coś ukrywa, jest trochę podejrzany.

– Nie wymyślaj, Kasiu! Zwykły człowiek, samotny, a ja się z nim nie nudzę.

– Po co Ci to wszystko? – pytałam mamę, ale nic mi nie powiedziała.

Kiedy wychodziliśmy, mąż szepnął mi, że Wiktor prosił go o pieniądze, potrzebował na zakup nowej części do swojego samochodu.

– Obiecał mi, że odda ze swojej emerytury, dałem mu dwieście złotych, nie mogłem odmówić.

– Nie powinieneś był tego robić! My go w ogóle nie znamy! Ma niezły tupet, dopiero się poznaliśmy, a on już prosi Cię o pieniądze?

– Daj spokój, nie prosił o wiele – powiedział mój mąż.

Opowiedziałam o tym mojej siostrze, Zuzie nie podobało się to, że Wiktor od razu zaczął prosić nas o pieniądze. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że wcale nie miał zamiaru ich oddać.

Minął cały miesiąc, a on nie zwrócił pieniędzy mojemu mężowi. Często przychodził do naszej mamy i ona go karmiła za darmo, piekła jego ulubione naleśniki z mięsem i zabawiała go.

Nie mogliśmy znieść tego, co się dzieje. Cóż, nie lubiliśmy zbytnio jej przyjaciela, obawialiśmy się, że wkrótce zamieszka z nią i co w takim razie powinniśmy zrobić?

Pewnego dnia zadzwonił do mnie ktoś z nieznanego numeru.

– Cześć Kasiu, jak się masz?

– My się nie znamy! Mam na imię Sylwia, Jestem córką Wiktora, znajomego Twojej mamy.

– Słucham Cię uważnie – powiedziała dziewczyna.

– Dostałam Twój numer dzięki naszej, wspólnej znajomej. Chcę Ci opowiedzieć o moim ojcu, powiedzieć Ci całą prawdę o nim. Bardzo kochasz swoją matkę i jestem pewna, że dobrze jej życzysz i nie chcesz, żeby wpadła w kłopoty. Nie ma mowy, żeby mój ojciec z nią zamieszkał, nie myśl, że jestem zazdrosna o niego! Nie, absolutnie! Chodzi o to, że mój ojciec jest okropnym człowiekiem, on oszukuje kobiety! W ciągu ostatnich 6 lat mieszkał już z kilkoma i każda, jak się tylko zorientowała, co to za oszust, wyrzucała go z mieszkania. On jest bardzo arogancki i chciwy, już wykorzystał i okradł wszystkie, z którymi mieszkał.

Tym razem moja cierpliwość się skończyła, więc postanowiłam uratować Twoją matkę. Uprzedziłam ją, ale ona mi nie uwierzyła, dlatego do Ciebie zadzwoniłam. Ojciec i ja mamy złe relacje, przed laty rozwiódł się z moją mamą, bo zachowywał się tak okropnie. Bardzo się nad nami znęcał, nie chciał nigdzie pracować, był przyzwyczajony do życia na barkach i pieniądzach mamy. Po rozwodzie z moją matką, znalazł sobie inną kobietę, a potem jeszcze inną i tak dalej przez cały czas. Przez wiele lat nie rozmawialiśmy z ojcem, a potem dowiedział się, że dobrze zarabiam i mam dobrego męża.

Zaczął do mnie dzwonić, mówiąc, że chce poznać swoje wnuki, ale ja nie chcę z nim rozmawiać. On po prostu cały czas chce pożyczać od nas pieniądze! To wszystko!

– On też już pożyczył od mojego męża pieniądze – żaliła się Katarzyna.

– Nie powinniście byli mu pożyczać, nigdy Wam tego nie odda, to prawdziwy cwaniak.

– Dziękuję Ci bardzo Sylwia, na pewno porozmawiam z moją mamą.

Rozmawiałam z Zuzą, a potem z mamą, ona mi jednak nie wierzyła, mówiła, że to wszystko zmyślamy.

– Nie lubię siedzieć sama w domu, a z Wiktora jestem bardzo zadowolona, czy nie chcesz, żebym była szczęśliwa?- mówiła matka

– Tak, chcę, ale ten człowiek tylko Cię wykorzystuje i zdradza! Kiedyś się o tym przekonasz, ale wtedy będzie za późno.

– Nie musisz się wtrącać w moje życie! Będę żyła tak, jak chcę! Nie interesuję się Twoim, to Ty nie interesuj się moim – powiedziała obrażona.

Nie mogłam tak tego zostawić, bałam się, że mama zmarnuje sobie życie i poszłam do Wiktora.

– Muszę z Tobą porozmawiać!

– Nie martw się, oddam Wam pieniądze! Tak wyszło, że teraz nie mam, pojawiło się wiele dodatkowych wydatków.

– Nie kłam, że nam oddasz dług, bo i tak tego nie zrobisz! Nigdy więcej nie przychodź do mojej matki!

– Dlaczego nie?!

– Ona nie czuje się dobrze po Twoich wizytach! Jej ciśnienie krwi wzrasta, za bardzo się Tobą przejmuje, nie może spędzać tyle czasu w kuchni.

– Niech sama mi to powie!

– Ona sama Ci nie powie! Wstydzi się o tym mówić, zapewniam Cię, że to prawda!

– Chcę do niej iść i pójdę, nikt mi nie zabroni!

– Wtedy zabierzemy moją matkę, żeby z nami zamieszkała!

– Czy ona nie ma swojego zdania?- Wiktor zapytał oburzony.

– Szanujemy zdanie mojej mamy, ale nie w tej kwestii. Jeśli jest taka samotna, to zamieszka ze mną albo z moją siostrą! Wtedy nie będzie narzekała na brak towarzystwa!

Po tym Wiktor już nigdy nie przyszedł do mojej matki, bardzo się na mnie obraziła i ciągle robiła mi wyrzuty. Żeby nie czuła się taka samotna, zaczęłyśmy z siostrą odwiedzać ją znacznie częściej.

Cieszymy się, że pozbyliśmy się tego natrętnego i bezczelnego zalotnika i liczymy na to, ze mama szybko o nim zapomni.

Dobrze, że nie zdążył pożyczyć od niej pieniędzy, których ma tak niewiele.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *