Julia i Włodek byli dobrym małżeństwem, wszyscy mówili, że tworzą zgraną parę. Ciepły dom, spokój w rodzinie, trójka dzieci, miłość i szacunek. Mężczyzna poprawiał każdy kosmyk włosów żony, gotowy do noszenia jej na rękach. Kłopoty przyszły przedwcześnie, niespodziewanie, jak to z reguły bywa.
Wracali ze swojego domku letniskowego na działce, padał deszcz i samochód wpadł w poślizg na mokrej drodze. Wszyscy wyszli bez zadraśnięcia, ale Julia mocno uderzyła się w głowę. W szpitalu powiedzieli, że doznała silnego urazu i zostawili ją na obserwacji, gdzie robili liczne badania. Rano kobieta otworzyła oczy i nie rozumiała, dlaczego jest tak ciemno. Uderzenie w głowę spowodowało całkowitą ślepotę.
Włodek kilka dni później odebrał swoją żonę ze szpitala. Lekarze rozkładali ręce i powiedzieli, że nic nie mogą zrobić i musi jeszcze zostać zbadana przez innych specjalistów.
Przez kilka pierwszych tygodni, kiedy Julia była wożona do różnych klinik, na różne konsultacje, mężczyzna wspierał swoją żonę, mówiąc, że wszystko będzie dobrze, ale tak się nie stało. Uszkodzenie wzroku było nieodwracalne, całkowita ślepota, nic się nie dało zrobić.
Tego dnia Julia obudziła się i jak zwykle zadzwoniła po swojego męża, miał wtedy wolne od pracy, więc gosposia nie przyszła. Cały czas odpowiadała jej cisza, czekała na przyjście Włodka i bardzo się martwiła, bo niewiele się działo. Nie do końca umiała sobie teraz sama poradzić, ale jakoś pomału dotarła do kuchni, dotykając rękoma udało jej się znaleźć kawałki chleba i trochę ugotowanego makaronu oraz wodę do picia.
Późnym popołudniem wrócił ze szkoły najstarszy syn, od razu zorientował się, co zrobił ojciec. W przedpokoju wisiała kartka z wiadomością, że odchodzi na dobre i żeby go nie szukać. Napisał jeszcze, że on nie może i nie chce żyć z taką kobietą, chce normalnego życia z kimś zdrowym i nie zamierza się więcej poświęcać.
Na końcu dodał, że odchodzi do kobiety, którą kocha, z nią ma zamiar ułożyć sobie życie od nowa.
Julia płakała cicho i nie mogła uwierzyć, że ten człowiek mógł jej to zrobić. Kochał kogoś innego w tym samym czasie, kiedy ja pocieszał i zapewniał o swojej miłości.
Ich syn miał pretensje do ojca, ze zostawił ich i chorą matkę, ale czuł to samo, nie wyobrażał sobie teraz opiekować się niewidomą.
Julia była na rencie, ale nie była ona wysoka i Włodek obawiał się, że wniesie sprawę do sądu o alimenty. Będzie musiał wtedy zrezygnować z pracy i pracować nieoficjalnie. Postanowił, że zostawi jej domek letniskowy a z ich mieszkania będzie musiała zrezygnować, bo to za dużo dla osoby niewidomej poruszać się po czterech pokojach. Samochodu też jej nie odda, bo po co, jak nie widzi. Będzie musiał kupić jej jakieś małe mieszkanie, żeby mieć czyste sumienie, jak się z nią rozwiedzie.
Odbył się proces. Dzieci namówiły matkę, aby znalazła dobrego prawnika, który wywalczy podział wszystkiego sprawiedliwie. Sąd orzekł na korzyść niewinnej żony, która została z trójką dzieci. Wszystko zostało sprzedane, domek, mieszkanie i nawet samochód, który Włodek chciał sobie zostawić. Pieniądze zostały sprawiedliwie podzielone.
Julia i dzieci kupili sobie małe, dwupokojowe mieszkanie. Wkrótce najstarszy syn skończył 19 lat i zaczął pracować, pomagając przy młodszym rodzeństwie, żyli skromnie, ale w dobrym zdrowiu.
Minęło dziesięć lat, syn Julii ożenił się z dziewczyną z bogatej rodziny. Jej rodzice byli bardzo dobrymi ludźmi, kupili młodemu małżeństwu dom, aby mieli gdzie mieszkać wraz z rodzina zięcia. Potem Julii urodził się wnuk, była bardzo szczęśliwa z tego powodu.
Dwa lata temu do syna kobiety zadzwonił telefon, jakaś osoba poprosiła go, aby przyjechał do szpitala, gdzie leżał jego ojciec. Po rozmowie z matką, zdecydował się pojechać. Na oddziale był chudy mężczyzna z oszpeconą twarzą, to naprawdę był jego ojciec. Okazało się, że miał wypadek w pracy i został bez nóg. Jego nowa żona, która była dużo młodsza od niego, powiedziała, że nie potrzebuje inwalidy i nie będzie mu się poświęcała. Po wyjściu ze szpitala, jego ojciec został przewieziony do domu opieki, teraz poczuł to, co czuła Julia, kiedy ją zostawił. Syn z żoną czasem go odwiedzają, w końcu to jego ojciec.
