Radość z kupna mieszkania dla córki przyćmił skandal związany z synem. Nie mógł zrozumieć, dlaczego istnieje tak powszechna niesprawiedliwość. Rodzice okazali się zdrajcami, a siostra darmozjadem, który za pstryknięciem palców dostaje wszystko, w dodatku bez żadnego wysiłku.
– Mamo, dlaczego kupiłaś Marzenie mieszkanie? Jestem o 5 lat starszy. A ona jest małą dziewczynką, siedzi Ci na karku, nic nie robi, a już ma majątek.
– Piotruś, to dziewczynka. Jej pensja jest niewielka, nie zarobi milionów jako księgowa. Wyjdzie za mąż, pójdzie na urlop macierzyński, skąd weźmie pieniądze na mieszkanie?
– A ja jestem chłopcem, i co z tego? Skoro tak twierdzisz, to muszę sam oszczędzać na mieszkanie i utrzymywać żonę i dzieci.
– Tak. Jesteś dorosłym, niezależnym mężczyzną. Powinieneś się wstydzić żebrać u rodziców o pieniądze, a co dopiero o mieszkanie.
– Nie pytałbym, gdybyś nie kupiła go Marzenie. To jest po prostu niesprawiedliwe. Oboje jesteśmy Twoimi dziećmi, ja jestem Twoim synem, ale mieszkanie kupujesz tylko dla córki. Albo nie dajesz mieszkania nikomu, albo dajesz obojgu. Mam 30 lat, nie mam nawet gdzie przyprowadzić swojej dziewczyny. Wstydzę się powiedzieć, że mieszkam z rodzicami.
– Piotruś, na razie możesz mieszkać z nami i oszczędzać na własną rękę. To nie jest tak, że Cię wyrzucamy. My też Ci pomagamy.
– Oszczędzać na własną rękę mieszkając z rodzicami, a dostać taki prezent to duża różnica.
Piotr i jego rodzice nigdy nie doszli do porozumienia. Byli pewni, że ich córka powinna mieć dobry start, a syn powinien sam na niego zapracować. Rodzice pomogli mu jedynie radą i pozwoleniem na zamieszkanie we wspólnym mieszkaniu. Nie mogli wyrzucić syna z domu.
Piotr nadal miał ogromne pretensje. Czuł tylko gniew i wściekłość, a w pracy rozpychał się łokciami i piął się po szczeblach kariery. Zdobył mieszkanie, które było znacznie większe niż mieszkanie jego siostry. Ale poczucie spokoju nigdy nie nadeszło. Uraza i ciągłe pytania dręczyły go:
– Czy jego rodzice mieli rację?
– Czy wychowali go w ten sposób na prawdziwego mężczyznę, czy na zazdrosnego agresora, którego nikt nie kochał?
