Moja teściowa ostatnio przeszła samą siebie. Brak mi słów, by wyrazić, jak bardzo jestem na nią zła, a mój mąż nadal bezgranicznie wspiera swoją matkę

Zacznę od tego, że moja matka, podobnie jak teściowa, również jest emerytką, obie są wdowami. Moja matka, mimo że jest już w starszym wieku, stara się dorabiać, aby nie prosić mnie o pieniądze. Teściowa przyzwyczaiła się, że syn, czyli mój mąż, zawsze za nią wszystko załatwia, nawet kosztem naszej rodziny. Zaczęła wymyślać niewiarygodne historie, jakoby potrzebowała dużo pieniędzy na badania i lekarstwa. Choć w rzeczywistości nie kupuje żadnych leków, bo nic jej nie dolega, tylko wydaje te pieniądze na siebie i swoje rozrywki.

Teściowa doskonale wie, że my z mężem nie mamy dużo pieniędzy. Jeśli tylko uda nam się coś zaoszczędzić, to od razu kupujemy coś nowego dzieciom, a nie sobie. Ale najwyraźniej dla teściowej ważniejszy jest jej własny komfort niż dobro jej wnuków.

Pewnego razu naprawdę się przeziębiła, bo poszła na zakupy z przyjaciółkami i złapał je deszcz. Poszłam do teściowej, aby ugotować rosół z kurczaka. Warto dodać, że niedawno byliśmy u teściowej w gościach i przywieźliśmy jej trochę produktów spożywczych. Jednak na stół nic porządnego nie postawiła. Jakieś stare suchary, twarde jak kamień, spleśniałe pierniki i herbatę. To wszystko.

Pomyślałam, że pewnie nic innego nie ma, więc zdecydowałam, że pójdę zrobić teściowej zakupy. Kupiłam dwie torby produktów, w tym sporo owoców, aby szybciej wyzdrowiała.

Ale gdy weszłam do jej kuchni i otworzyłam lodówkę, żeby włożyć zakupy, szczęka mi opadła. Na półkach leżały różne rodzaje kiełbas, serów, sałatki… Nawet słoiczek kawioru udało mi się tam znaleźć. W szafce ma trzy rodzaje ciastek, czekoladowe cukierki, czekolady. Ale w jedna szafka była prawie pusta. Stała tam tylko paczka z tymi przysmakami, którymi mnie „częstowała”.  Najwyraźniej to jej specjalna atrapa, żeby pokazać synowi, jak biednie żyje, choć w rzeczywistości ma wszystko.

Lodówka teściowej jest znacznie bogatsza niż u nas. Nawet dzieciom tyle nie kupujemy, ile ona sama sobie. Wszystko to dobrze sfotografowałam i pokazałam mężowi. A on na mnie naskoczył, że wypominam jego matce jedzenie.

Ok. Jeśli tak bardzo chce pomagać swojej mamie, to niech to robi. Ale przy tym niech nie zapomina, że ja też mam matkę. Więc teraz, ile mąż będzie dawał teściowej pieniędzy z naszego rodzinnego budżetu, tyle samo ja będę dawała swojej matce.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *