Pavlo cicho otworzył drzwi mieszkania kluczem. Zajrzał do kuchni i zobaczył teściową i żonę rozmawiające z entuzjazmem. Już po pierwszych słowach zorientował się, że rozmawiają o nim

Pavlo pracował dla znanej firmy. Był dobrym pracownikiem. Dyrektor powiedział, że musi przenieść się do innego działu.

Pavlo zmarszczył brwi: szkoda było opuszczać to przytulne biuro, oddawać pracę komuś nieznanemu i przenosić się do tego zniszczonego działu. Pensja, oczywiście, jest dobra. Ale szczęście nie tkwi w pieniądzach, prawda? Spokój ducha jest cenniejszy.

Pavel przeciągnął się, a jego myśli zwróciły się ku teściowej, która dziś przyjechała. Od samego początku nie dogadywali się dobrze z matką jego żony, Ludmiłą Pietrowną. A dokładniej od momentu, gdy Katia nagle oświadczyła podczas pierwszej wielkiej kłótni:

-Moja mama miała rację, nie pasujemy do siebie, mówiła mi, żebym się nie spieszył, przemyślał to, ale jej nie posłuchałem. Pavel zdążył się już przyzwyczaić do tego, że Katia podczas kłótni potrafiła powiedzieć Bóg wie co, a następnego ranka spokojnie o tym zapominała.

Taka była jej natura. Zrozumiał to od razu, więc szybko jej wybaczył, ale z jakiegoś powodu te słowa o jej teściowej były bardzo nieprzyjemne i utkwiły mu w pamięci, więc teraz, ilekroć jej matka przychodziła w odwiedziny, zachowywał dumne milczenie. Zresztą sama Ludmiła Pietrowna nie słynęła z gadatliwości.

Jej teściowa próbowała przyjść na krótko, najwyraźniej też była zaniepokojona obecnością zięcia. Był piątek i Pavlo zwykle chodził z kolegami do kawiarni. Dziś postanowił nie iść z nimi. Pavlo cicho otworzył kluczem drzwi do mieszkania, rozebrał się i zerknął do kuchni.

Tam jego teściowa i jej żona gotowały obiad i entuzjastycznie rozmawiały. Od pierwszych słów zrozumiał, że rozmawiają o nim.

Matka zapytała, czy jej mąż często wychodzi, czy się kłócą. Ale jej ostatnie słowa były niezwykłe. Powiedziała, że trzeba inspirować człowieka do działania, wierzyć w niego, a wtedy będzie chciał uzasadnić swoje zaufanie.

Ostrożnie zajrzał do kuchni. Kobiety przytulały się do siebie. Paul wrócił do drzwi, otworzył je, celowo głośno trzasnął, po czym wszedł do kuchni. Stali tam, patrząc na niego oświeconymi oczami. Podszedł do nich i w milczeniu przytulił je obie. Potem powiedział zachrypniętym głosem:

“Cóż, pogratuluj mi, jutro mam nowe stanowisko!” “Gratulacje, Pavel!” Ludmiła Pietrowna uśmiechnęła się, mrugając niepostrzeżenie do Katii. “Wierzymy w ciebie!” “Dziękuję… mamo!” Pavel odpowiedział wzruszony.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *