Lydia wiedziała już, że mąż Serhiy ją zdradza i chce ją wkrótce opuścić, więc nie chciała przeciągać sprawy zbyt długo; zapytała go bezpośrednio po pracy: -“Zdradzasz mnie?” – Lidio, w zasadzie tak… trudno mi się do tego przyznać, ale jest jak jest…
wybacz mi. Serhii zaczął zbierać swoje rzeczy po domu, chodząc w tę i z powrotem. Lidia siedziała z kamienną twarzą, próbując przyjąć słowa męża. W końcu wstała i powiedziała: “Myślisz, że powinnam sama zanieść wszystkie słoiki do daczy?
Przynajmniej zrób dobry uczynek, zanieś wszystko do daczy”. Siergiej zgodził się, załadowali wszystkie puszki do bagażnika, wsiedli i pojechali do daczy. Jechali w milczeniu. Było to o tyle dziwne, że Lidia wcześniej nie lubiła tej drogi. Teraz doceniała każdą chwilę spędzoną z mężem w samochodzie, nie chciała go puszczać. Gdy przenosili puszki do szopy, Lidia przypomniała sobie:
“Mieliśmy tu remontować łazienkę, więc mógłbyś chociaż zająć się kafelkami, bo inaczej sama nie dam rady. Nie rozumiem. Siergiej musiał zostać w daczy z żoną przez kilka dni, kiedy kafelkował całą łazienkę.
W końcu jego żona postanowiła dać mu pyszny posiłek. Ugotowała mu pyszny barszcz, sałatki, kotlety. Odłożyłam wszystko do kuchni i poszłam do swojego pokoju. Nie chciałam zawstydzać głodnego męża swoją obecnością.
Mężczyzna zjadł wszystko, był bardzo zadowolony z kolacji. Potem cicho się pożegnał i uciekł. Lydia upadła na podłogę i zaczęła płakać. Godzinę później jej przyjaciółka przyszła z butelką szampana: -“Chodź, uczcimy twoją wolność.”
Ale po co mi taka wolność, skoro nie mogę bez niego żyć? Ale jej przyjaciółka nie słuchała Lydii, tylko nalewała kieliszek za kieliszkiem. Potem rozległo się pukanie do drzwi.
Lydia poszła otworzyć. Siergiej stanął na progu: – “Odjeżdżałem i moje myśli ciągle wracały do ciebie. Przepraszam, popełniłem błąd. Ale zdałem sobie sprawę, że nie mogę bez ciebie żyć… zabierz mnie z powrotem. Lydia rzuciła się w ramiona męża.