Kiedy goście pana młodego weszli na dziedziniec w rytm marsza weselnego, wszyscy byli odrętwiali. Zamiast Kolki, drużbowie prowadzili za rękę rudowłosego Tolika. Kiedy wesele rozkręciło się na dobre, wszyscy najedli się i napili do syta, matka wybrała chwilę, by porozmawiać z córką: “Co to za komedia?
Nie męcz mnie, wychodzę za Tolika”. A wieczorem, kiedy podzieliły się bochenkiem chleba i goście w końcu wyszli, Tania została sama z matką: – Córko, co o tym myślisz? Dlaczego jesteś dziś taka ponura, taka zdenerwowana? Nie wyglądasz jak ty. Powiedz matce, co cię dręczy – matka uśmiechnęła się do Tanyi, która nic nie jadła i z tęsknotą patrzyła przez okno.
Tanya zdawała się nikogo nie słyszeć, patrząc smutnymi i obojętnymi oczami gdzieś w dal, jakby kogoś tam szukała. Dziewczynka westchnęła ciężko, zamilkła na chwilę, jakby zastanawiając się, czy wyjawić matce sekret. A potem przyznała: “Nie wiem, którego pana młodego wybrać. Dwóch panów zaproponowało mi małżeństwo. Matka ze zdziwienia przestała jeść barszcz. “Wow!
Wiedziała, że jej córka spotyka się z Nikołajem, biednym chłopakiem ze wsi. Najważniejsze jest to, że się kochają, a potem, nigdy nie wiadomo, zarobią fortunę w radości i szacunku. Dlatego moja córka była całkowicie zdezorientowana, kiedy powiedziałem jej o innym chłopaku.
– “Jaki pan?” zapytała zaniepokojona. “Wnuk babci Manii, pochodzi z Łucka. Pracuje jako prawnik.” – Ten z wypasionym samochodem? “Ale ja go nie lubię”, skrzywiła się Tania. “Jest rudy. Jest trochę niezdarny. Jest zbyt nieśmiały, by podejść do mnie w klubie, choć widać, że ma mnie na oku. Wczoraj odprowadził mnie do domu, całą drogę milczał.
A przy bramie wiesz, co powiedział?” – Co? – Powiedział: “Wyjdź za mnie.” – Wyjdź?! – Mama znowu się zdziwiła – Czy to nie za wcześnie? – Nie obchodzi mnie to. Kocham Kolkę.
On mnie też prosi o rękę. Fajnie się z nim przebywa. Rozmawia w towarzystwie i cały czas się śmieje. A ile dowcipów zna!” – No cóż, nie można żyć dowcipami. – Och, mamo, jesteś nudna – westchnęła Tania, chowając twarz w dłoniach – Zastanawiam się, kogo wybrać. – Zastanów się dobrze. Kobieta zauważyła, że Tania latała po domu jak skrzydlaty kot, kiedy dzwonił Kola. Machał tylko palcem, a ona biegła za nim na krańce ziemi.
A kiedy widziała rudowłosego Tolika wchodzącego na podwórko, złościła się i przygryzała wargę. Moja matka patrzyła na to wszystko, a jej serce waliło z rozpaczy. Z własnego doświadczenia wiedziała, że nie ma chyba lepszej partii niż wnuk babci Mani. Był spokojny, zrównoważony, a teraz był prokuratorem.
Z takim mężczyzną moja córka miałaby dobre życie: ma już samochód, a wkrótce dostanie mieszkanie jako młody specjalista. Dziecko miałoby życie jak ser w maśle. Z drugiej strony Tania uwielbia tego chamskiego Kolkę. Niby też dobry facet, pracowity, ale jakiś taki niepoważny. Złoży obietnicę i nie pojawi się na randce, bo gra z chłopakami w karty.
Zdałem sobie sprawę, że jest mało prawdopodobne, aby moja córka miała dobre życie z takim facetem. Ale co poradzić – miłość. Dlatego się nie wtrącała, żeby Tania nie przeklinała jej do końca życia. Minął miesiąc.
Tanya przygotowywała się do ślubu, który miał się odbyć za tydzień. Spośród dwóch panów wybrała Kolkę, wesołego i towarzyskiego mężczyznę, którego bardzo chciała poznać. A rudowłosy Tolik miał być starszym swatem, ponieważ przyjaźnił się z Kolką od dzieciństwa. Bez względu na to, jak bardzo odmawiał, Tania błagała go. Wszystkie koszty gościny pokrywali rodzice dziewczyny.
Ponieważ pan młody był sierotą, a jej matka pracowała na roli: jak mogła pomóc? “Przykro mi, swatko, nie ma powodu, aby organizować wesele” – powiedziała, wznosząc ręce w smutku. Matka Tani nie była zła, ponieważ rozumiała, jak wygląda życie wdowy. Gdyby jej obecny mąż nie ożenił się z nią, kto wie, jak ona i Tania by przeżyły.
Ale, dzięki Bogu, dobrze im się powodzi, ona jest księgową, a jej mąż szefem kołchozu. W przeddzień ślubu, w sobotę, dom był pełen krzątaniny, gotowania, panna młoda przymierzała suknie, a oni dyskutowali o konkursach z przyjaciółmi.
Kiedy Tanya otrzymała telefon od narzeczonego Koli, nagle zmarszczyła brwi. “Zwariowałeś?” powiedziała przez łzy i rozłączyła się. Nie mówiąc nic swoim przyjaciołom, wybiegła z domu cała na czarno. Widzieli, jak rozmawiała z narzeczonym przez długi czas na drodze, ale nikt nie wiedział, o czym mówiła. W niedzielę rano muzycy grali na podwórku Tanyi dla całej wioski.
A dziewczyna była ubrana w welon do gorzkich pieśni weselnych. Matka z radością błogosławiła córkę, choć nie rozumiała, dlaczego dziecko jest takie smutne, gdzie podział się jej dźwięczny śmiech. Czyżby straciła głos?
A kiedy goście pana młodego weszli na podwórze w takt marsza weselnego, wszyscy byli odrętwiali. Zamiast Kolki, drużbowie prowadzili za rękę rudowłosego Tolika. Mama myślała, że ze stresu straci nogi. “Nic nie rozumiałam: co się stało? Co się dzieje? Czy ona zwariowała, czy to sen? Ale to nie był sen. Młody prawnik Tolik rzeczywiście był młody, a za nim, podpierając się laską, kulała stara Manka.
Tania, jakby nic się nie stało (musiała wiedzieć wszystko z góry!), spokojnie, bez zaskoczenia, zrywała kwiat dla swojego nowego pana młodego. Aby nie przeszkadzać gościom swoim zachowaniem, matka i ojciec również spokojnie pobłogosławili nowożeńców, jakby to była normalna rzecz. Gdy wesele rozkręciło się na dobre, wszyscy najedli się i napili do syta, matka wybrała chwilę, by porozmawiać z córką.
– “Co to za komedia?” wysyczała, “Nie torturuj mnie. Wychodzę za Tolika. To wszystko. Wieczorem, kiedy podzielili się bochenkiem, a goście w końcu wyszli, Tania została sama z matką. Kolka pożyczył pieniądze od Cyganów na zakup motoroweru. Nie miał z czego oddać.
Kiedy przystawili mu nóż do gardła, wpadł na “genialny” pomysł. Sprzedał Tanię obleśnemu Tolikowi. Ten wysłuchał propozycji ze zdziwieniem i w milczeniu przekazał żądaną kwotę. Od tamtej pory nikt w wiosce nie widział Kolki.
Wyjechał na północ do wuja, który od dawna tam pracował. Wkrótce potem zmarła jego matka, nie mogąc znieść wstydu. Od tego czasu minęło dwadzieścia lat. Krążyły plotki, że był oficjalnie żonaty trzy razy i że miał zbyt wiele mieszkających z nim dziewczyn, by je zliczyć. Zarabia dużo pieniędzy, ale wydaje je na prawo i lewo. Ma też dzieci, ale nie opiekuje się nimi, tylko wtedy, gdy ma ich sto.
A Tanya żyła szczęśliwie przez te wszystkie lata z rudowłosym Tolikiem. Awansował na prokuratora okręgowego. Są szczęśliwi ze swoimi bliźniakami. Teraz Tanya nie wyobraża sobie, że mogłaby poślubić drania, który ją sprzedał. Bo nie ma na świecie lepszego mężczyzny niż jej Tolik.
