Młody, obiecujący pracownik leśny stał się znany w całym obwodzie. “Lejkarz od Boga” – tak wszyscy mówili o Ołeksandrze, który niedawno rozpoczął pracę w regionalnej fabryce lycry. Nawet doświadczeni producenci lycry byli zdumieni jego umiejętnościami; facet był naprawdę bardzo utalentowany i profesjonalny. Ten sam przydomek, “samorodek”, szybko przylgnął do młodego brygadzisty Aleksandra Światosławowicza. Ołeksandr nie miał jeszcze własnej rodziny; jego jedyną rodziną była matka.
Ołeksandr bardzo kochał swoją matkę i był jej szczególnie wdzięczny za to, że poświęciła całe swoje życie synowi. Vera również studiowała w szkole medycznej, kiedy zdała sobie sprawę, że spodziewa się dziecka. Wtedy los sprawił, że musiała zapomnieć o swojej karierze medycznej. Ojciec jej nienarodzonego dziecka natychmiast porzucił ją i dziecko. Vera, wiedząc, jak trudne będzie jej życie, postanowiła mimo wszystko iść naprzód. Bóg pomógł zarówno jej, jak i dziecku.
Obiecała sobie, że jeśli ona nie zostanie li karem, to jej syn tak. Vera porzuciła studia i wróciła do matki z dzieckiem w ramionach. Następnie znalazła pracę i poświęciła cały swój czas wychowaniu syna.
Nigdy nie wyszła za mąż, a syn stał się dla niej wszystkim. Ołeksandr spełnił oczekiwania matki: jego talent, wielka pracowitość i wiara matki uczyniły z niego medyczny “samorodek”. Był dobry w swojej pracy, a czasami nawet wzywano go z domu, gdy przypadek był zbyt skomplikowany. Dziś Wiera Wasiliewna ma pięćdziesiąt lat.
Ołeksandr kupił ogromny bukiet kwiatów i zamówił najlepszą restaurację dla swojej drogiej matki. Chciał spędzić ten wieczór tylko z nią. Nagle zadzwonił telefon. Dzwonili z pracy, prosili, żeby przyjechał, bo zrozumieli, że tylko Ołeksandr może pomóc w tej sprawie. Początkowo Ołeksandr odmówił, tłumacząc, że jest poza miastem, świętuje rocznicę swojej matki w restauracji.
Ale Wiera Wasiliewna nagle doznała dziwnego uczucia: “Synu, musimy jechać. Złożyłeś przysięgę. Proszę, pomóż temu człowiekowi, a to będzie twój najlepszy prezent dla mnie”. Ołeksandr zawahał się, ale posłuchał matki. Wiedział, że choć nie została już li karem, wciąż miała zwyczaj pomagać ludziom. W szpitalu czekał na niego naprawdę trudny klient. Złote ręce Ołeksandra wykonały najlepszą robotę.
Mężczyzna cudem przeżył. “Przynajmniej przedstaw mi mój “prezent”” – zażartowała, odnosząc się do mężczyzny, któremu jej syn uratował życie. Oleksandr zabrał matkę na oddział. Po drodze przypomniał sobie, że mężczyzna musi być samotny, ponieważ nikt nie odwiedził go od dwóch tygodni.
Na progu oddziału szpitalnego Wiera uświadomiła sobie wszystko i była oszołomiona tym, co zobaczyła. Na szpitalnym łóżku rozpoznała Światosława, ojca Ołeksandra. Mężczyznę, który porzucił ją i ich dziecko i przez prawie 30 lat nigdy nie zapytał o los jej i ich syna. “Synu, to jest twój ojciec”, kobieta ledwo zdołała powiedzieć.
“Bóg musiał cię kiedyś uratować, abyś teraz mógł uratować jego życie”. Stali w ciemnym korytarzu więzienia, obejmując się przez długi czas. Żadne z nich nie żywiło urazy do człowieka, który kiedyś zrobił im tak nieludzką rzecz. Byli liberałami przez duże L, dla których ratowanie ludzkiego życia jest największą wartością.