– Postanowiłem zrobić niespodziankę mojej synowej i synowi i przyjechałem ich odwiedzić. Chciałem ich uszczęśliwić moją wizytą. Oczywiście, że tak! Upokorzyli mnie i prawie wygonili!” – mówi Anna Igorevna.
“Jest sąsiadką mojej mamy i często przychodzi na herbatę, podczas której wylewa swoje serce.” “Niedawno kupili mieszkanie w centrum. Oczywiście nie zaprosili mnie na parapetówkę. Ale usprawiedliwiałem to tym, że pewnie byli zajęci remontem i nie mieli czasu. Ale ostatnio przekroczyli granicę. Wyobrażacie sobie, ta moja synowa zaproponowała mi spanie na podłodze!
Co za wstyd! Jak pies może spać na dywanie?” – Nie mają dodatkowej sofy albo łóżka dla gości? Ale przecież mogli mi je dać! Jestem stary, a oni są młodzi, nie byłoby to dla nich takie trudne!
Ale byli tak lekceważący, że nawet nie zdawałam sobie sprawy, jaka to zniewaga i upokorzenie. Oczywiście chciałem powiedzieć, że to nic takiego. Ale jakoś nie chciałam się mieszać w ich rozmowę… Ale i tak by mnie nie zrozumiała, bo moim zdaniem głównym winowajcą tej sytuacji jest jej syn. Mógł sam zaprosić matkę do spania na łóżku.
Przejąć inicjatywę. W końcu to była jego matka. Mógł wynająć pokój w hotelu lub wynająć mieszkanie. Oczywiście zostawienie starej mamy na podłodze nie jest takie miłe! Ale mama też jest dobra. Wiedząc, że mieszkanie jest już małe, wprowadziła się do nich na tydzień!
W tej sytuacji każdy postąpił źle. I nie można winić nikogo w szczególności. Skoro pomogli, to należało tylko porozmawiać, przedyskutować problem i go rozwiązać. Przecież nie można mieć wiecznych pretensji o jakąś błahostkę.
Wszyscy jesteśmy ludźmi i wszystko możemy zrobić źle. Ale mamy szansę to naprawić. Czy uważasz, że Twoja teściowa ma rację? Czy można zrozumieć zachowanie jej synowej? Co sądzisz o synu?