Moje 36. urodziny przypadły na sobotę. Postanowiliśmy świętować w naszym trzypokojowym mieszkaniu, co pozwoliło nam pomieścić wszystkich zaproszonych. Zaprosiliśmy naszych najbliższych: rodziców męża, moich, moją matkę chrzestną oraz mojego brata z rodziną. Od wieczora poprzedniego dnia zaczęłam przygotowania, ponieważ w sobotę musieliśmy oboje pracować pół dnia. Pracujemy razem w tej samej firmie. W piątek udało mi się wcześniej wyjść z pracy, już po obiedzie, co pozwoliło mi poświęcić czas na przygotowania. Moje córeczki również mi pomagały.
Wspólnie upiekłyśmy duże, uwielbiane przez wszystkich ciasto o nazwie „miód”. Dla naszych gości przygotowałyśmy kaczkę z pomarańczami i jabłkami oraz puree. Posiekałyśmy sałatki, choć zostawiłyśmy przyprawianie ich na samą chwilę podania, aby nie straciły świeżości. Chciałam przygotować dwie sałatki majonezowe – sałatkę jarzynową oraz sałatkę Olivier, a pozostałe sałatki miały być lekkie i ciekawe, doprawione oliwą z oliwek lub sosem sojowym z sokiem z cytryny.
Ponadto smażyłyśmy kotlety, przygotowałyśmy mięsne inne dania, trochę gołąbków, upiekłyśmy rybę z serem, a także przygotowałyśmy pod folią spożywczą krojone śledzie. Krótko mówiąc, przed sobotą pozostało nam tylko pokrojenie kiełbasy i przygotowanie sera, a także doprawienie sałatek. W sobotnie popołudnie mąż i dzieci złożyli mi życzenia i wręczyli prezent. Następnie ruszyliśmy do pracy, a dziewczyny udały się na swoje zajęcia – są już nastolatkami, więc same potrafią się zorganizować. Tego dnia miały taniec i lekcje angielskiego.
Prawie wszyscy nasi goście mieszkają w tym samym mieście, jedynie rodzice mojego męża jest z innej dzielnicy. Musieli przyjechać około południa, gdyż mieli dłuższą drogę do przejechania. Razem z mężem zostawiliśmy dla nich klucze do mieszkania u naszego sąsiada. Kiedy wróciliśmy około godziny 15, byłam zaskoczona zastanym widokiem. Rodzice mojego męża siedzieli razem przy stole, już pijąc herbatę, a na stole stały wszystkie przygotowane potrawy!
Teściowa powiedziała: „Zauważyłam, że sałatki nie były doprawione, więc postanowiłam to zrobić. Spróbowaliśmy już sałatek jarzynowej i Olivier, a także skrzydełek i nóg z kaczki, kotletów oraz gołąbków. Teraz skończyliśmy tort urodzinowy i popiliśmy herbatą… A goście mają być o 18:00!”. Wzruszona, udałam się do sypialni, gdzie wybuchłam płaczem. Teściowie przyszli za mną. Teściowa zaczęła mówić: „Droga córko, jesteśmy zmęczeni po podróży… byliśmy głodni i postanowiliśmy coś zjeść… Sałatki były niesmaczne, więc postanowiłam je doprawić. Dlaczego płaczesz? Co się stało?”.
W odpowiedzi powiedziałam: „Mówiłam, żeby zjeść trochę ziemniaków i resztę zostawić na gości…”. W skrócie, umpreza nie układała się tak, jak sobie to zaplanowałsm Oczywiście, zanim pozostali goście przybyli, przekroiliśmy kaczkę na porcje, podgrzaliśmy wszystko, a sałatki były już nie do uratowania. Niemniej jednak, nasi goście powiedzieli, że sałatki majonezowe były pyszne. Co do ciasta, wyjaśniłam naszym gościom, że rano odcinaliśmy trochę dla dzieci. Nikt nie wyraził sprzeciwu, ale poczułam się urażony i zawstydzona. Wszyscy zauważyli moje emocje. Teraz unikam spotkań z rodzicami mojego męża, a paradoksalnie, oni nigdy nie zrozumieją, dlaczego byłam tak zdenerwowana… Faktycznie, była to frustrująca sytuacja.
