W dniu mojego ślubu moja mama bardzo płakała. Prosiła mnie, żebym dobrze się zastanowiła i nie popełniała błędu

Kiedy wychodziłam za mąż, moja mama bardzo płakała, prosiła, żebym dobrze przemyślała swoją decyzję, ale jej nie posłuchałam. Mój narzeczony nie przypadł mojej mamie do gustu, bo miał już za sobą trzy małżeństwa, a ja zgodziłam się zostać jego czwartą żoną..

Gdy spotkałam Tomka, miałam 33 lata, nigdy wcześniej nie byłam zamężna. Bardzo pragnęłam założyć rodzinę i mieć dzieci, dlatego uznałam, że to moja szansa. Mama nie polubiła Tomka, bo miał za sobą już trzy małżeństwa, co oznaczało, że ja będę żoną numer cztery. Według mojej mamy, mężczyzna po dwóch rozwodach nie jest zbyt wiarygodny. Według niej „raz można się pomylić, ale trzy to już podejrzane”. Ja jednak przekonywałam ją, że nie zawsze wszystko zależy od mężczyzny, często to kobiety są winne rozpadu rodziny.

Naprawdę kochałam swojego męża i wierzyłam we wszystko, co mówił. Tomek opowiedział mi, że swoją pierwszą żonę poznał jeszcze na studiach, a gdy młodzieńcze zauroczenie minęło, rozstali się. Drugie małżeństwo było bardziej świadome, ale nie przetrwało z powodu matki jego żony, która ciągle ingerowała w ich życie, więc można powiedzieć, że rozwiedli się przez teściową, która nie dawała im spokoju. Trzecie małżeństwo zakończyło się z powodu niewierności żony.

Moja mama miała jednak rację, bo mój mąż bardzo zmienił się ślubie. Problemy zaczęły się, gdy zamieszkaliśmy razem. Zmienił się nie do poznania, stał się skąpy i nerwowy. Ciągle mówił, że nie ma pieniędzy, chociaż był kierownikiem oddziału. Naszą rodzinę utrzymywałam ja, a on odkładał swoje pieniądze na lokatę, twierdząc, że zbiera na własne mieszkanie, bo czuje się niezręcznie, mieszkając w moim.

Wiedziałam, że to nie jest do końca w porządku, bo to mężczyzna powinien być głową rodziny i ją utrzymywać, ale nie odważyłam się mówić tego głośno. Bałam się, że odejdzie.

Sytuacja pogorszyła się, gdy urodziłam dziecko. Byłam na urlopie macierzyńskim, nie miałam własnych pieniędzy, a mąż nie kwapił się do dzielenia swoimi. Mama też nie chciała mi pomagać, bo mówiła, że mnie ostrzegała.

Po roku mąż powiedział, że odchodzi, bo ma inną kobietę. Wtedy zrozumiałam, że mama miała rację, ona wyczuła prawdziwą naturę Tomka, a ja byłam ślepa. Do ostatniego momentu próbowałam ratować rodzinę dla dobra naszej córki. Mąż jednak odszedł. Bardzo to przeżyłam i nadal przeżywam, choć minęły prawie dwa lata.

Sama wychowuję dziecko. Szybko wróciłam do pracy, a mama zgodziła się opiekować się wnuczką. Przez cały ten czas nie nawiązałam żadnych nowych relacji. Skupiłam się wyłącznie na wychowywaniu córki. Robię wszystko, co mogę dla dobra mojego dziecka.

Niedawno Tomek wrócił do naszego życia. Mówi, że bardzo mu nas brakuje i że chciałby odbudować naszą rodzinę i wychowywać swoje dziecko.

Jak mogę zapomnieć o tym wszystkim? Przecież mu zaufałam i zaakceptowałam jego przeszłość, a on mimo to nas zostawił. Czuję się bardzo zraniona i smutna. Niby go nie kocham, ale ciągle o nim myślę.

Moja mama powiedziała, że jeśli przyjmę go z powrotem, to ona się mnie wyrzeknie. Mówi, że jeśli raz coś się rozpadło, to nie warto tego sklejać. Przekonuje mnie, że na pewno jeszcze spotkam wartościowego mężczyznę.

A ja nie wiem, co robić. Wybaczyć mu, czy tym razem posłuchać mamy? Już raz miała rację, a ja nie posłuchałam.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *