Opłaciłam rachunki za media mojej starszej sąsiadce, nie spodziewając się, że te pieniądze kiedykolwiek do mnie wrócą. Po prostu zrobiło mi się jej żal i postanowiłam pomóc. Ale nie spodziewałam się, że wszystko może się tak obrócić.
Jakiś czas temu zdarzyła mi się dość dziwna sytuacja, która później miała bardzo niespodziewane zakończenie. Jak po tym nie uwierzyć w przeznaczenie?
Pewnego dnia wracając do domu i zobaczyłam moją starszą sąsiadkę siedzącą na ławce koło bloku. Znałam ją trochę. Mieszka sama i czasem chciała z kimś porozmawiać, więc zatrzymywałam się przy niej na kilka minut.
Tym razem była tak zamyślona, że nawet nie zauważyła, że się do niej zbliżam. Kiedy podeszłam bliżej, zobaczyłam, że przegląda jakieś papiery, które okazały się rachunkami za media. Przywitałam się i zapytałam, czy wszystko u niej w porządku, bo wyglądała na bardzo zaniepokojoną. Sąsiadka powiedziała, że potrzebuje pomocy. Zapytała mnie, czy mogłabym pójść do banku i opłacić rachunki, bo bardzo bolą ją nogi i sama nie da rady.
Zgodziłam się. Sąsiadka wsadziła wszystkie rachunki do koperty i sięgnęła po portfel. Martwiła się, czy wystarczy jej pieniędzy, bo zostało jej tylko 800 złotych z emerytury, a jeszcze jakoś musi dotrwać do końca miesiąca. Seniorka oddała mi wszystkie swoje pieniądze. Wzięłam od niej rachunki i powiedziałam, żeby tu na mnie poczekała i udałam się do banku.
Na miejscu okazało się, że pieniędzy które mi dała ewidentnie nie wystarczy. Samego czynszu było 450zł, rachunek za prąd 250zł i na dodatek miała zaległości w opłatach za wodę. Zrobiło mi się jej żal. Pieniędzy nie wystarczy nawet na rachunki, nie mówiąc już o przeżyciu do końca miesiąca. Postanowiłam jej pomóc.
Opłaciłam wszystko z własnej karty, spłaciłam zaległości, a sąsiadce, żeby nic nie podejrzewała, powiedziałam, że wydałam tylko 500zł, więc oddaję jej 300 zł reszty. Była bardzo szczęśliwa, że wszystko się udało, podziękowała mi i nawet mnie przytuliła.
Ta starsza pani od dawna była samotna, nie miała dzieci, a męża straciła kilka lat temu. Teraz żyje sama w mieszkaniu, które kiedyś kupił jej mąż.
Obiecałam, że pomogę jej załatwić zniżkę na opłaty, żeby płaciła mniej za media. Po tym wydarzeniu zaczęłam częściej ją odwiedzać, kupując jej różne smakołyki. Szczególnie lubiła czekoladowe cukierki, na które niestety nie mogła sobie pozwolić. Sprawianie jej małych przyjemności dawało mi radość.
Pewnego dnia wracałam z pracy, znów zobaczyłam sąsiadkę na tej samej ławce, ale tym razem nie była sama. Siedziała z jakimś młodym mężczyzną. Podeszłam do nich, a sąsiadka nas przedstawiła, mówiąc, że to wnuk jej siostry, Jakub. Pomyślałam sobie wtedy, że pewnie przypomniał sobie o starszej krewnej z powodu mieszkania. Na szczęście moje pierwsze wrażenie o Jakubie okazało się błędne.
Przyjechał na kilka dni i pierwszą rzeczą, którą zrobił, było oddanie mi pieniędzy, które wtedy opłaciłam w banku. Jakub okazał się bardzo dobrym człowiekiem. Pracuje w tej samej branży co ja, nigdy nie był żonaty, jest mniej więcej w moim wieku. Ogólnie mieliśmy wiele wspólnego.
Kontynuowaliśmy naszą znajomość nawet wtedy, gdy wyjechał. Po kilku tygodniach Jakub wrócił. Okazało się, że ja byłam powodem jego częstszych wizyt w naszym mieście. Na jego odwiedzinach zyskiwała także moja sąsiadka, co niezmiernie mnie radowało.
Teraz jesteśmy razem i jestem bardzo szczęśliwa.
Jak tu nie wierzyć w przeznaczenie.