Od samego rana nie rozumiałam, co się dzieje, bo na podwórku było mnóstwo ludzi, którzy głośno rozmawiali. Okazało się, że mama postanowiła rozbudować nasz dom i zaprosiła ekipę budowlaną. Powiedzieć, że byłam zaskoczona, to mało powiedzieć. Wszystko przez naszą wcześniejszą rozmowę.
Moja mama pracuje w Niemczech od 20 lat. Kiedy wyjeżdżała, byłam jeszcze panną, a teraz mam męża i troje dzieci. Mieszkamy w naszym rodzinnym domu, który przeszedł gruntowny remont dzięki pieniądzom mamy. Nie prosiłam jej o to, to była jej decyzja. W naszej wsi wszystkie kobiety, które wyjechały za granicę, najpierw remontują swoje domy, a dopiero potem kupują mieszkania dla swoich dzieci.
Mama też dwa kupiła mieszkania – jedno, dwupokojowe dla mojego brata, a drugie mniejsze dla siebie, a mi zostawiła nasz dom rodzinny.
Mama zawsze powtarzała, że przyzwyczaiła się żyć sama i dlatego kupi sobie kawalerkę, ładnie ją urządzi i tam będzie mieszkać. Nie miałam nic przeciwko temu. Nie wydawaliśmy jej wszystkich pieniędzy. Oszczędzaliśmy, aby mogła szybciej kupić sobie mieszkanie.
Mieszkanie mama kupiła, wyremontowała i wyposażyła w nowe meble. Wszystko wyszło bardzo ładnie i gustownie, ale mama nie chce w nim mieszkać. Oznajmiła nam, że chce żyć na wsi, na świeżym powietrzu.
A ja nie chcę mieszkać z moją mamą. Przez te lata bardzo się od siebie odzwyczaiłyśmy. Mama robi dużo uwag moim dzieciom, irytuje ją ich zachowanie i nie chce zrozumieć, że to tylko dzieci. Ma także wiele pretensji do mojego męża i do mnie.
Kiedyś wieczorem siedzieliśmy razem i otwarcie powiedziałam mamie, że nie taka była umowa. Ona odpowiedziała, że dom, w którym mieszkam z rodziną, należy do niej i wszystko, co tutaj jest zrobione, jest za jej pieniądze. Ona zamierza mieszkać na wsi i koniec kropka. Jeśli mi coś nie odpowiada, mogę się przeprowadzić do jej mieszkania. Jak się pomieścimy z mężem i trójką dzieci w małej kawalerce– to jej nie interesuje.
Powiedziałam, że nie zamierzam nigdzie się przeprowadzać. Nie tak się umawiałyśmy.
Kilka dni później, z samego rana na podwórku pojawiła się ekipa budowlana. Mój mąż jest zszokowany, ja też. Mama postanowiła dobudować dla siebie część domu z osobnym wejściem.
To po prostu brak szacunku wobec nas. Jak może podejmować takie decyzje bez konsultacji z nami. Dlaczego mama uważa, że jeśli ma pieniądze, to może tak postępować? Co teraz powinnam zrobić? Nie jestem pewna, czy będziemy w stanie żyć razem na jednym podwórku.