Moi rodzice uznali, że skoro pracuję za granicą, to mogę im kupić dom. Gdybym był kawalerem, mógłbym to przemyśleć, ale mam rodzinę i muszę przede wszystkim zadbać o swoją żonę i dzieci.
Wyjechałem do pracy za granicę zaraz po maturze. Nie planowałem zostawać. Myślałem, że popracuję rok czy dwa, wrócę do domu i poukładam sobie życie. Ale okazało się, że na obczyźnie znalazłem miłość mojego życia i doskonałą pracę.
Spotkaliśmy się przypadkiem. Wtedy nawet nie znałem dobrze języka, ale jakoś się rozumieliśmy i było nam razem dobrze. Inga jest rodowitą Niemką. Początkowo byliśmy tylko przyjaciółmi, a potem przyszła miłość. Wzięliśmy ślub. Po roku urodziła się córka, a po dwóch latach syn. Jesteśmy bardzo szczęśliwi.
Moja żona pochodzi z biednej rodziny, więc musiałem dużo pracować, aby jakoś utrzymać wszystkich. Ponadto, dzieci rosły, a wraz z nimi wzrastały ich potrzeby. Jednym słowem, w jakimkolwiek kraju byś nie żył, musisz pracować, aby coś mieć.
Z rodzicami nie widziałem się od dawna, bo już kilka lat nie przyjeżdżałem do domu, ale często rozmawiamy przez telefon. Finansowo im nie pomagam, bo obecnie nie mam takiej możliwości.
Pewnego razu rodzice zadzwonili do mnie i poinformowali, że chcą przyjechać do mnie na stałe. Mówili, że zostali sami, a ich jedyny syn jest za granicą. Mówili, że rodzina powinna trzymać się razem, więc skoro ja nie zamierzam wracać, to oni przeprowadzą się do mnie. Gdy to usłyszałem, oniemiałem. Muszę dwoić się i troić, aby utrzymać rodzinę. Rodzice przyjadą, a miejsca dla nich nie ma. Nasz dom jest mały, wszyscy byśmy się nie zmieścili.
Byłem zmuszony odmówić, ponieważ przyjąć rodziców bez zapewnienia im odpowiednich warunków byłoby jeszcze bardziej niewłaściwe. Obrazili się na mnie i przez jakiś czas nie rozmawiali ze mną.
Niedawno zadzwoniła do mnie mama. Bardzo się ucieszyłem, bo myślałem, że chce się pogodzić. Ale słowa mamy boleśnie mnie zaskoczyły. Powiedziała, że jako jedyny syn, powinienem kupić im dom.
– Jesteśmy pośmiewiskiem ludzi, że mieszkamy w takich warunkach, mając syna za granicą – powiedziała mama. – Więc, synku, postaraj się jakoś. Potem i tak to wróci do ciebie, bo jesteś naszym jedynym dzieckiem.
Skonsultowałem się z żoną i postanowiliśmy, że nie powinniśmy dawać rodzicom fałszywej nadziei. Byłoby mi bardzo trudno utrzymać rodzinę i spłacać kredyt za dom rodziców. Teraz muszę myśleć o swoich dzieciach.
Zebrałem się na odwagę, zadzwoniłem do rodziców, aby wyjaśnić swoją odmowę. To było dla mnie trudne, ale wiedziałem, że inaczej być nie może. Rozumiem, że nie każdy może zrozumieć moją sytuację. Rodzice też nie zrozumieli.
Wielu może mnie potępiać, ale dla mnie dobro dzieci jest na pierwszym miejscu. Może z czasem będę zarabiał więcej, wtedy kupię rodzicom dobry dom, ale dzisiaj mnie na to nie stać. Oni powinni mnie zrozumieć, ale jakoś tego nie zrobili.
