Wesele było piękne, a teraz nowożeńcy cieszyli się miesiącem miodowym. Na stole wciąż stało wiele prezentów, butelek szampana i cukierków. Niechętnie wstając z łóżka, Daniel przeglądał przedmioty na stole.
– Kiedyś trzeba to wszystko rozpakować i poukładać na właściwych miejscach – powiedział, porządkując rzeczy. Nagle jego uwagę przyciągnął stary szybkowar. Widać było, że ma przynajmniej trzydzieści lat, a na jego powierzchni nawet były ślady sadzy.
– Twoja babcia z pewnością ma poczucie humoru. Jak mogła dać taki prezent? – uśmiechnął się mężczyzna.
Emilia, podchodząc od tyłu, przytuliła męża i wtuliła się w niego całym ciałem, spoglądając na kilka rzeczy spod jego ramienia.
– Ano, to prawda, to starsza pani i ma swoje własne poglądy na temat praktyczności i prezentów. Czego ona to nie wymyśli!
– Haha, masz rację. To zapadnie nam w pamięć – mąż przytulił żonę.
– A co dokładnie powiedziała?
– „Możesz gotować w tym szybkowarze co chcesz!”
– Dobrze, ale teraz trzeba zająć się wynajętym mieszkaniem.
Para uśmiechnęła się, spoglądając sobie w oczy. Nie wiedzieli, co z tym zrobić. To było naprawdę stare. Dziwne jest używanie tego, gdy w kuchni są nowiutkie rzeczy, ale nie ma co wyrzucać prezentu. Zdecydowaliśmy się na zabawę i postanowiliśmy spróbować ugotować tam śniadanie. Mężczyzna wziął to i poszedł do kuchni, nagle zawołał:
– Emilka, szybko, przyjdź tu! To jest to!
Wewnątrz szybkowaru były kilka siatek zawiązanych gumkami, wypełnionych banknotami.