Niedawno moja siostra zaprosiła mnie do swojego domu, abyśmy mogły usiąść, napić się herbaty i porozmawiać.
Jowita ma rodzinę. Od dawna jest mężatką i ma troje dzieci. Trzy tygodnie temu obchodziła swoje 35. urodziny.
Mam jeszcze brata i trzy siostry. Brat nosi imię Bogdan i ma 32 lata, a ja mam 28 lat. Dwie młodsze siostry mają po 26 lat i są bliźniaczkami.
Nasza rodzina jest dość liczna. Każdy ma swoje zmartwienia i nie zawsze jest możliwość spotkania się.
Dlatego zaproszenie od siostry z radością przyjęłam. Zawsze, kiedy odwiedzam Jowitę, przynoszę słodycze i zabawki dla dzieci. Bardzo kocham swocówich siostrzń i staram się ich rozpieszczać. Ostatnio finanse u mnie są trochę napięte, ponieważ oszczędzam na zakup mieszkania i każdy grosz się liczy. Tym razem, idąc do siostry, zabrałam ze sobą tylko kilogram jabłek.
Wszyscy mnie przyjęli uprzejmie, przytulili i oczekiwali, że przyniosę różne zabawki i gadżety. Na stole stał pusty talerz oraz łopatka do ciasta.
Ja jednak wyciągnęłam siatkę jabłek.
Dziecięce zainteresowanie od razu zniknęło, nawet nie spojrzeli na te jabłka, poszli do swoich pokoi.
Jowita również zaczęła na mnie spoglądać gniewnie i powiedziała, że jestem chciwa.
– Dlaczego w ogóle przyszłaś? – zapytała.
– Rozumiesz, mam obecnie trudności finansowe, więc próbuję oszczędzać…
Najpierw zaczęłam się usprawiedliwiać, a potem poczułaqm głębokie rozczarowanie. Czy siostra i jej dzieci zapraszają mnie tylko ze względu na korzyści?
Wyszłam stamtąd, bez herbaty i rozmowy.
Wciąż zastanawiam się, czy będę w stanie utrzymywać dobry kontakt z moją siostrą.
