Mój mąż sam, bez powodu, pokłócił się z moimi bliskimi, a teraz nie pozwala mi zapraszać ich do naszego domu

Z Kubą żyjemy razem już cztery lata. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko u nas układa się dobrze: mamy własny kąt, wprawdzie kupione na kredyt, ale zawsze. Na codzienne wydatki też nam wystarcza. Problem w tym, że charakter mojego męża pozostawia wiele do życzenia. Gdy Kuba wpadnie na jakiś absurdalny pomysł, to nie ma szansy go przekonać do zmiany zdania.

Uznał nagle, że moi rodzice go nie szanują, a ja nie mogę go przekonać, że jest inaczej. Gdyby chociaż był powód do takich oskarżeń! Ale nie, Kuba sam wymyślił sobie jakiś problem i teraz jest obrażony. A ja czuję się jak pomiędzy młotem a kowadłem.

Cała sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, ponieważ mój mąż pochodzi z miasta, a ja oraz cała moja rodzina z wsi. Oczywiście, mamy różne poglądy na życie i inne problemy na głowie. Pewnego razu, już po ślubie, odwiedziliśmy moich rodziców na wsi. Praca na wsi nigdy się nie kończy, więc moi rodzice poprosili nas o pomoc. Kuba zaoferował się do rąbania drewna, inspirowany scenami z filmów, gdzie aktor jednym uderzeniem, be z zbytniego wysiłku rozłupywał polana, eksponując swój umięśniony tors.

Ale rzeczywistość okazała się trudniejsza niż myślał. Od początku próbowałam go odwieść od tego pomysłu, bo nigdy wcześniej nie miał do czynienia z siekierą, ale on nawet nie chciał słuchać. W rezultacie ostrze siekiery przeleciało przez płot i dotarło do sąsiada.

Na szczęście nikomu nic się nie stało, a my z rodzicami nie mogliśmy powstrzymać śmiechu z lotu topora. Jednak Kuba zaczął na nas patrzeć wilkiem. To zdarzenie nie zniechęciło go jednak do pomocy.

Przy następnej okazji postanowił pielić grządki z ziemniakami. Nawet nieźle mu szło, aż nagle spod krzaka wyłonił się wąż, chcąc się ogrzać na słońcu. Kuba, zaskoczony, wydał okrzyk, jak wystraszona kobieta, rzucił się do ucieczki i upadł. Wtedy nie wytrzymaliśmy i wybuchnęliśmy śmiechem. Mąż poczuł się dotknięty i od razu chciał wracać do domu.

Od tego incydentu minął rok, a Kuba nadal ma urazę do moich rodziców. Przez cały ten czas odwiedzałam ich sama – mąż stanowczo odmawia wspólnych wizyt.

– Nie pojadę tam, gdzie mnie nie szanują! I nie zapraszaj tu swoich krewnych – oświadczył mi mąż.

Niedawno doszło do konfliktu między Kubą a moim bratem, Tomkiem. Tomek chciał sprzedać swój wysokiej klasy komputer, ponieważ pilnie potrzebował pieniędzy. Mąż napalił się na zakup, ale poprosił Tomka o obniżenie ceny. Brat zadzwonił do mnie i powiedział:

– Siostrzyczko, rozumiem wszystko, ale cenę i tak ustawiłem na minimalnym poziomie. Zejdę jeszcze stówkę, ale nie mogę sprzedać komputera tak tanio, jak chce Kuba, potrzebuję określonej kwoty.

Mąż nie poszedł na żadne kompromisy, myśląc, że brat ulegnie jego prośbie. Ostatecznie, komputer znalazł innego nabywcę, co stało się dla Kubę pretekstem do kolejnych narzekań na moją rodzinę. Wygląda na to, że dla niego wszyscy jego krewni są w porządku, a moi – „be”.

Do pewnego stopnia pogodziłam się z faktem, że mąż nie utrzymuje kontaktów z moją rodziną. Liczyłam, że z czasem sytuacja się poprawi.

Ale co robić teraz? Wkrótce moi rodzice planują przyjechać do miasta w sprawach biznesowych. Chcą zatrzymać się u nas na kilka dni. Kuba nawet nie chce słyszeć o tym, by rodzice pojawili się u nas w mieszkaniu. Choć przypominam mu, że kredyt hipoteczny spłacaliśmy wspólnie.

Uważam, że umieszczanie rodziców w hotelu to nonsens. Mogą się obrazić na takie zachowanie. Ale nie mam już siły kłócić się z mężem.

Moja mama od samego początku mówiła mi, że Kuba jest uparty jak osioł.

– Czy jesteś gotowa znosić jego upór przez całe życie? Przecież nie stanie się lepszy. Z biegiem lat złe cechy charakteru ujawniają się coraz częściej i przybierają na sile – powiedziała mi kiedyś mama.

Teraz coraz częściej zastanawiam się nad jej słowami. Może lepiej odejść od Kuby, póki nie mamy dzieci?

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *