Wiedziałem, że nigdy w życiu nie będę mógł mieć dzieci, ale żonie o tym nie powiedziałem. Kilka miesięcy po ślubie, powiedziała mi, że jest w ciąży. Wtedy wymyśliłem sposób na zemstę

Tak się złożyło, że jako nastolatek ciężko zachorowałam, a potem lekarze powiedzieli, że nie będę mógł mieć dzieci, chyba że cudem. Byłem wtedy jeszcze dzieckiem, wielu rzeczy nie rozumiałam, ale mama siedziała i płakała.

Zacząłem spotykać się z dziewczynami. Zawsze szczerze przyznawałem się wszystkim, że mam problemy zdrowotne. Dla niektórych nie stanowiło to problemu, chociaż były takie, które mnie przez to rzucały… Tak się złożyło, że zakochałem się po uszy w jednej dziewczynie. Zaczęliśmy się spotykać, a potem jej się oświadczyłem.

Nie chciałem jej mówić, że nigdy nie będziemy mogli mieć dzieci: bałem się, że ją stracę; nie wyobrażałem sobie życia bez ukochanej. Nie wiem, jak to się stało, ale zaraz po ślubie żona powiedziała mi, że jest w ciąży. Jesteśmy małżeństwem zaledwie kilka miesięcy, a ona już mnie zdradziła – pomyślałem i wymyśliłem plan zemsty. Postanowiłem do narodzin dziecka nie mówić o swojej chorobie. Milczeć, że wiem o zdradzie, a gdy dziecko się urodzi, dumnie i bez litości porzucić ją jeszcze w szpitalu.

Przyjaciele próbowali mnie przekonać, żebym tak nie robił. Mówili, że ucierpi dziecko, które nie jest winne, że ma matkę lekkich obyczajów. Że może przez to porzucić dziecko. Kazali mi się jeszcze nad tym zastanowić i przemyśleć wszystko na spokojnie, ale ja byłem tak zraniony i załamany, że postanowiłem działać zgodnie z planem.

I oto urodziło się dziecko. Pojechałem do szpitala, żeby porzucić żonę i powiedzieć jej wszystko, co myślę o niej. Żona siedziała na łóżku i kołysała na rękach aniołka. Dziewczynka była tak piękna, że aż straciłem mowę. Przytuliłem ją, pocałowałem małe paluszki, podczas gdy ona słodko spała. Wyszeptałem żonie, że wiem o jej zdradzie i że dziecko nie jest moje, bo od lat jestem bezpłodny, ale wybaczam jej. Nie mogłem zrezygnować z córki, choć była od innego. No i bardzo kochałem żonę, mimo zdrady.

Po kilku tygodniach żona wręczyła mi kopertę. Zrobiła test na ojcostwo, a tam 99,9% zgodności.

 A jednak cuda się zdarzają!

Wiele osób dzieli się z nami swoimi historiami, aby dowiedzieć się, co inni o tym myślą. Jeśli masz swoją opinię lub sugestię dotyczącą tej historii, proszę napisz ją w komentarzach na Facebooku.  

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *