Urodziłam się i wychowałam w niezamożnej rodzinie, dlatego postanowiłam, że zrobię wszystko, aby zapewnić sobie godne życie, ponieważ wiele zależy od nas samych. Dlatego kariera i praca zawsze były dla mnie na pierwszym miejscu, a dopiero potem wszystko inne. Doskonale rozumiałam, że od tego zależy mój dobrobyt i że nikt inny nie zapewni mi godnego życia. Zawsze liczyłam tylko na siebie.
Po wielu latach ciężkiej pracy osiągnęłam pozycję i dochód, który pozwalał mi na myśli o założeniu rodziny. Marzyłam o kochającym mężu i trójce dzieci we własnym dużym domu. Marzyłam o prostym kobiecym szczęściu. Ale niestety. Szkoda, że czasu nie można cofnąć.
Miałam już 39 lat, kiedy poznałam Marka. Wszystko potoczyło się bardzo szybko i łatwo. Miałam pewność, że to moje przeznaczenie, czułam się z nim bardzo dobrze, jakbym znała go wiele lat wcześniej.
Ostatecznie w wieku 40 lat zostałam żoną i matką po raz pierwszy. Czego jeszcze można życzyć kobiecie, która wydawała się mieć już wszystko? Pracy nie rzuciłam, ponieważ mogłam sobie pozwolić na zatrudnienie niani dla dziecka i dobrze jej płacić. Tylko mój mąż zaczął zachowywać się po tym niezbyt męsko.
Moja praca jest specyficzna i wymaga ode mnie bycia w biurze od rana do wieczora. Zawsze to mnie fascynowało. Świadomość ciągłego doskonalenia się i stawania się coraz lepszym, daje wielkie możliwości na sukces. Spędzałam w pracy całe dni, ponieważ teraz byłam odpowiedzialna również za dobrobyt mojego dziecka i męża. Bardzo się starałam, ale Marek, niestety, nie wspierał mnie w moich dążeniach.
Po narodzinach dziecka i moim powrocie do pracy mąż powiedział, że zostanie w domu z dzieckiem, pomoże we wszystkim, dopóki nie upewnimy się, że niania dobrze zajmuje się maluchem.
Trudno nawet wyjaśnić, jak bardzo byłam tym zaskoczona, ale wtedy niczego nie podejrzewałam i zgodziłam się na to wszystko. Ten czas przeciągnął się na prawie rok. Marek w końcu nawet nie próbował szukać pracy. Był całkowicie zadowolony z sytuacji. Dlaczego nie? Żona zarabia świetnie, dzieckiem opiekuje się niania, on ma cały dzień dla siebie. Może robić, co chce, bez żadnych zmartwień. Dobrze się urządził, nie powiem. Tak można spokojnie siedzieć w domu przez wiele lat.
Ale mnie już takie życie w ogóle nie satysfakcjonowało. Kilka razy organizowałam mu rozmowy kwalifikacyjne. Bardzo chciałam, aby Marek znalazł dobrą pracę, która by mu się podobała i przynosiła nam również dobre pieniądze. Wystarczyło, żeby poszedł i porozmawiał z ludźmi, ponieważ sama wszystko załatwiłam.
Ale mój mąż ani razu nigdzie nie poszedł. Zawsze coś wymyślał, zawsze akurat w tym czasie był zajęty. Męża wszystko w jego życiu całkowicie satysfakcjonowało i nie zamierzał niczego zmieniać.
W końcu zrozumiałam, że swoim zachowaniem, okazuje mi brak szacunku i po prostu mnie wykorzystuje. Powiedziałam, że nie chcę takiego życia już więcej i złożyłam wniosek o rozwód.
Po rozwodzie musiałam jeszcze wypłacić mu dużą sumę pieniędzy, aby nie dzielić domu, który kupiłam po ślubie za własne pieniądze.
Tak więc moje nieudane życie rodzinne zakończyło się, zanim naprawdę się zaczęło.
Teraz u mnie wszystko dobrze. Mama przeprowadziła się do mnie i pomaga mi we wszystkim. Bardzo dobrze radzi sobie z dzieckiem. Nianię postanowiłam zatrzymać, okazała się bardzo dobrą i mądrą kobietą. A mamie łatwiej jest z nią prowadzić gospodarstwo domowe.
Nadal pracuję ciężko, zarabiam dobre pieniądze, ale ostatnio w duszy mam jakiś niepokój. Już nie wiem, czy wyjdę jeszcze za mąż. Czy jeszcze kogoś pokocham szczerze?
Czy teraz gdy mężczyźni widzą, że kobieta dobrze zarabia, sami przestają dbać o rodzinę, tylko czekają na pieniądze od niej? Czy w każdej rodzinie jest tak, że jeśli żona zarabia dużo, to mąż nie chce pracować i żyje na jej koszt?
