Syn męża z pierwszego małżeństwa mieszkał u naszej teściowej, ale pewnego dnia przyszła do nas teściowa, rzuciła torbę z jego ubraniami na podłogę, zostawiła chłopca u nas i odeszła.

Kiedy poślubiłam Piotra, wiedziałam, że miał żonę i nawet syna. To mi wcale nie przeszkadzało, ponieważ dziecko mieszkało z matką, a Piotr płacił alimenty. W weekendy widywał się ze swoim synem – i wszystko było w porządku. Po naszym ślubie żona Piotra oświadczyła, że chce zbudować sobie życie, a ona z dzieckiem w ramionach nie zrobi tego. Dlatego postanowiła spróbować szczęścia za granicą. Ona sama oddała dziecko Piotrowi i wyjechała. Nie było jej od tygodni. Potem wróciła, dziecko mieszkało z nią, ale po sześciu miesiącach znowu postanowiła wyjechać.

Kiedyś w ogóle to podejście mi się nie podobało, ale nie mogę sobie wyobrazić nikogo innego dla siebie. Dopiero gdy miała wyjechać, dowiedziałam się, że jestem w ciąży. W związku z tym nie poradziłabym sobie w tej chwili z niegrzecznym dzieckiem, więc chłopiec zamieszkał z naszą teściową. Po narodzeniu naszej córki, gdy miała dwa miesiące, przyszła do nas zła teściowa. Zabrała ze sobą rzeczy chłopca i powiedziała, że już sobie z nim nie radzi. I że jest babcią, a nie nianią.

Dziecko powinno być wychowywane przez rodziców, a nie przez babcie. Z tymi słowami odeszła. Po prostu nie mogę znaleźć słów. Mam nowo narodzone dziecko w domu, nie mam czasu na radzenie sobie z moją córką, a do tego jest jeszcze obcy mi syn Piotra z pierwszego małżeństwa. Nie możemy się skontaktować z jego matką, chociaż widzimy, że na portalach społecznościowych publikuje zdjęcia znad morza. Piotr na razie wziął urlop w pracy, aby mi pomóc z dziećmi. Ale jego wakacje wkrótce się skończą i po prostu nie mam pojęcia, jak mam sobie radzić z dwójką dzieci jednocześnie.

Related Posts

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *